Towarzysz Mistrza 12

126Report
Towarzysz Mistrza 12

Późne lato w Menthino było pracowitym okresem. Kaarthen znalazła się w gigantycznym pałacowym pokoju map. Cała podłoga była ruchomym obrazem Menthino w czasie rzeczywistym, drabiny na rolkach i tablice map na kółkach były wzdłuż ścian. Marcos był ubrany prawie niedbale w ciemnozieloną jedwabną koszulę i czarne spodnie Safi.

Królowa i dwie księżniczki, Saliss najstarsza i Ruegin, słuchały z nią corocznych planów migracji z rozległych równin zalewowych do Cardin. Trzech Hjordi w czarnych safiach z włosami upiętymi w ciasne koky stało pod ścianą z Kaarthenem. Marcos przedstawił również starszego dżentelmena, generała Creightona. Generał miał ze sobą anonimowego oficera, który robił dokładne notatki.

Tylko książę Cartin, chorowicie dziwny chłopiec, siedział. Właściwie wyglądał na dość znudzonego. Wciąż miał na sobie buty i spodnie do jazdy konnej oraz pasiasty tabard w kolorze czarnym, fioletowym, białym i złotym. Kaarthen rozpoznał ją od giermków, którzy pracowali wokół muru Cytadeli.

Nie sądziła, by mógł nawet zobaczyć obszar, o którym Marcos mówił przez ostatnią godzinę, siedząc z tyłu pokoju. Nikt nie zadał sobie trudu, aby go poprawić, ponieważ decyzja, kto lub czy się ożeni, wciąż była nierozstrzygnięta. Po kolejnej godzinie postanowił dodać swoje opinie do irytacji Marcosa.

„Dlaczego ewakuujemy się przed zimą? Powódź nadchodzi na wiosnę”. Zwrócił uwagę dość nagle, gdy Marcos wyjaśnił, że przesunięte trasy patroli po żniwach.

Marcos zatrzymał się i drgnął kilka razy, gdy uwaga pokoju zwróciła się na chorowitego nastolatka.

„Zima jest dość surowa, ziemia szybko zamarza. Jeśli jakakolwiek grupa będzie miała kłopoty w trakcie podróży, będzie w znacznie trudniejszym środowisku. Ponadto, gdy podróżują do Cardin lub naszych innych miast, przynoszą swoje żniwa, aby zapłacić za swój nakaz. Nie muszą przynosić zapakowanych posiłków ani polować po drodze, więc zazwyczaj podróżują szybciej”. Generał odpowiedział za Marcosa. To była rozsądna i poprawna podręcznikowa odpowiedź. Kaarthen nauczyła się tego samego, kiedy przebywała z Marcosem w bibliotece.

Książę Cartin rozważył to. Obie księżniczki odwróciły się i zaczęły szeptać między sobą niepochlebne komentarze. Marcos wrócił do rozmowy i przeszedł do corocznej wiosennej ofensywy.

Był w stanie przesunąć mapę w górę, aby spojrzeć na północno-wschodni obszar granicy. Jak gigantyczny krzyż, Ort nadleciał od zachodu, po czym łagodnie skręcił na północ, po czym skręcił i wyjechał na południe. Moxle płynął z północy na południe i zebrał pół tuzina małych strumieni i rzek, które płynęły na wschód, zanim dołączyły do ​​Ort. Wąska mała rzeka, którą niektórzy nazywali „leniwą”, płynęła na zachód od Alcanton i dołączyła do strumienia Ort na południe. Widok rozciągał się od szczeliny na plaży do środka Alcanton na wschodzie i od środka Astrokos w dół do północnych równin zalewowych Menthino.

„Chcę przeprawić się na początku tego roku z szybką grupą kawalerii. Łodzie przekroczą szczelinę w Ort, a my popłyniemy na północ, a następnie bezpośrednio na wschód. W tym roku powoli ustawiali się w ufortyfikowanych bazach patrolowych. Jeśli są powolne, czy nie, pojedziemy na wschód, kiedy się posortują, zostawimy konie i pojedziemy Moxle na południe do Ort. Niezwykle ważne będzie przynajmniej dotarcie do strumienia ze wschodnim spływem do Moxle. W rzeczywistości prawdopodobnie pojedziemy wzdłuż pierwszego, który znajdziemy, niszcząc mosty i pobierając opłatę. Marcos zachichotał, generał i jego oficer uśmiechnął się do niego kpiąco, a Kaarthen westchnęła, przewracając oczami.

"Co jest takie śmieszne?" – zapytał książę. „Ile zapłacisz?”

„Równowaga między życiem a śmiercią”. - powiedział zagadkowo Marcos. Kaarthen nie wiedziała, co to znaczy, ale zakładała, że ​​ma to coś wspólnego z seksem.

"To nie jest śmieszne. Co to znaczy?" – spytał książę, zirytowany.

„Może powinniśmy przerwać to i napić się herbaty. Wydaje się, że zbliża się do obiadu. Królowa zaoferowała dyplomatycznie. Wszyscy byli skłonni się z nią zgodzić.

Wyszli do dużej sąsiedniej sali konferencyjnej o ścianach wyłożonych grawerowanymi drewnianymi panelami, zaakcentowanymi w kolorze złotym. Podano im herbatę w oczekiwaniu na zimny lunch.

Książę dyktował rozmowę swoją miękką polityką.

„W Sellis uważnie obserwujemy Menthino i Astrokosa. Rozumiemy, że w przeciwieństwie do wielkich wojen z przeszłości, wasz kraj jest zamknięty w ciągłej wojnie na wyczerpanie. Jak możesz mieć nadzieję na wygraną?” Zapytał, gdy służący krążyli wokół nich z herbatą i kawą.

Marcos odpowiedział wymuszonym dyplomatycznym tonem. „Astrokos ma historię, którą wszyscy dzielimy od czasów, gdy byliśmy prawdziwym Imperium. Ich przymierze, które cesarz przysięga podczas koronacji, obiecuje powrót do chwały i wymaga ekspansji. Menthino jest największym blokiem do tego celu.” Wzruszył ramionami. „Mogą najpierw spróbować zająć inne ziemie. Sellis lub Munklin są po drugiej stronie gór na zachodzie, ale nie stać ich na nic innego niż płynną kampanię. Mogli przekroczyć góry na wschód od Moxle i pretendować do państw-miast na wschodnim brzegu. Znowu musieliby odnieść sukces, albo ich armia zginęłaby z głodu. Potrzebują obu stron żyznego Ortu, aby sfinansować i wyżywić armię. – wyjaśnił Marcos.

"Dlaczego?" - zapytał zainteresowany książę, gdy pokój zajęczał.

Generał wtrącił się, pozwalając obsłużyć Marcosa. „Żyją na zamarzniętych, suchych lądach, a po obu stronach mają góry i lodowce krain chaosu lub Moxle i wielkie wschodnie góry. Nie zalega im dużo śniegu ani deszczu, a suche powietrze zamraża wszystko. Urodzajny Ort daje im żywność potrzebną do przetrwania tam na górze. Ludzie wokół stolicy żyją pod ziemią. Tylko na rzekach i strumieniach płynących do Moxle na wschód można znaleźć się nad ziemią. Mogą też trochę farmić na tym obszarze, ale nie na tyle, aby wyżywić dodatkową armię. Tam też mieszkają ich farmerzy Ort w sezonie powodziowym”.

„Więc po co walczyć?” On zapytał. Większość sali piła herbatę i słuchała gry.

Marcos zwrócił się do niego. „Czy oni tego nie wiedzą w Sellis? Kontrola populacji." - powiedział sucho Marcos.

"Co to jest?" – zapytał książę.

Marcs odstawił herbatę i złożył ręce. „Zmrożone ziemie nie zapewniają dużej populacji. Niewiele osób może uprawiać ziemię na stałe. Trudno jest sprawić, by ludzie nie płodzili dzieci”. Krzesła księżniczek skrzypiały, gdy się przesuwały. „Więc potrzebują systemu lub kilku systemów do kontrolowania populacji, aby nie wszyscy głodowali”. Marcos przestał mieć nadzieję, że powiedział wystarczająco.

Książę wyjaśnił oczywiste: „Więc wysyłają ludzi na śmierć?”

– Tak, oni też. Nie zapominaj, że mają podstawowy cel dominacji nad światem. Mogą zmniejszyć presję ludności i być może zrobić szczęśliwy strzał”. - powiedział Marcos odchylając się do tyłu.

Służący przynieśli lekki lunch i zajęli się obsługą stołu. Kaarthen zobaczył, że to porcja bluefish z czerwonym sosem na sałatce. Zachwycała się prezentacją eleganckiego dania.

„Wydaje się szorstkie”. Książę powiedział, próbując wypowiedzieć ostatnie słowo.

Marcos uśmiechnął się lekko. „Życie jest ciężkie. Ludzie zawsze marzą o pokoju. Marzenie podzielają wszyscy. Jednak to „jak” zabija ludzi. Rezultat jest tak samo trudny jak normalne życie. Zwykle nie wszyscy uważają, że spokój sprzyja ich sytuacji. Bardziej prawdopodobne jest, że czują, że ta lub inna osoba jest przeszkodą dla „idealnego” pokoju, jaki mogliby mieć. Rezultatem jest zawsze śmierć osoby, która nie będzie walczyć o iluzję.”

„Walka o zabijanie w ten sposób nie jest honorowa”. Książę stwierdził w rzeczywistości.

Królowa zabrała głos w obronie swojej polityki. — Być może, ale Menthino musi się bronić. To ogromne zamieszanie, gdy wrogowie biegają wokół, gdy ludzie muszą sadzić lub zbierać plony. W ten sposób zaczyna się głód.

Książę nie był przekonany. – Mógłbyś sprzedać swoje jedzenie Astrokosowi i wtedy miałbyś spokój. Zakłócenie dla nich brzmi niesprawiedliwie, więcej ludzi umrze”. Twierdził głośno. Wydawało mu się, że podniesienie głosu przekaże sedno sprawy.

– Książę Cartin, rozważyliśmy twoją propozycję. Na szali jest zbyt wiele negatywów. Menthino nie znalazł powodu do handlu. Astrokos nie robi nic wartego handlu w Menthino. Uważam, że Sellis nie może również handlować z Astrokos. Podstawą tego sporu jest terytorium strategiczne”. Marcos powiedział dyplomatycznie: „Po drugie, jeśli uważają, że wojna jest uciążliwa, zapraszamy do negocjacji”. Powiedział, stukając w stół. „Zanim poprosisz, nie damy im po prostu jedzenia. Ich populacja wzrośnie iw przyszłości będą potrzebować więcej żywności. Wiele krajów i miast-państw zaczęło polegać na naszych zbożach, winie, ubraniach, mięsie, olejach, lekach i warzywach. Dokonujemy również dochodowego handlu między innymi dla wspaniałych koni, z których słynie Sellis. Skończył w zamyśleniu.

— A jednak ci ludzie głodują? Mogliby się poddać, gdybyś im coś dał. – błagał książę.

– Mogliby, ale czy zrobiliby? Nie robili tego wcześniej i teraz nic ich nie powstrzymuje. Marcos przerwał. – Książę Cartin, wygląda na to, że wiesz dużo o Menthino z zewnątrz. Myślę, że poświęcenie czasu na spotkanie z księżniczką Ruegin i korepetytorem Nossina pomoże ci zrozumieć, co myślimy, kiedy podejmujemy nasze decyzje. - powiedział Marcos, próbując się zakończyć.

„Młody książę zaczął już studiować z rówieśnikami obyczaje tego regionu. Za kilka miesięcy lepiej zrozumie polityczny dylemat”. – powiedziała Królowa z łatwym dyplomatycznym wdziękiem.

„Myślę, że jest wiele świetnych pomysłów Sellisa, które warto tutaj wypróbować”. Książę powiedział wreszcie zmieniając rozmowę.

„Mentino jest w zupełnie innym regionie i okolicznościach niż twoje miasto. Jestem pewien, że oboje robimy wszystko, co w naszej mocy. – powiedział Marcos z lekką irytacją.

Napięcie zaczęło wypełniać pokój i tylko królowa wyglądała na nietkniętą. Generał wydawał się najbardziej ostrożny i uważnie obserwował Marcosa. Hjordi podeszli bliżej, by dotrzymać kroku swoim podopiecznym. Ich ruch zwrócił większą uwagę na księcia, który nie miał ochroniarza. Hjordi stali zrelaksowani z rękami za plecami. Kaarthen widział, jak Remy robi to samo dla szybkiego remisu.

Księżniczki patrzyły na chłopca, jakby był jakimś nieprzyjemnym gadającym robakiem. Księżniczka Saliss, która nie bała się, że zostanie zmuszona do poślubienia go, wydawała się uśmiechać na wpół rozbawienie. Księżniczka Ruegin patrzyła z mdłościami i irytacją.

Nikt nie przypuszczał, że ten chłopiec-książę bez domu będzie niepotrzebnie naciskał na Marcosa. Nie miałby nic do zyskania poza wstydem. Ale potem chłopiec nie wykazywał jak dotąd żadnych cech, które by to potwierdzały.

- Powiem ci co - zaczął Marcos, jego akcent zaczął się wymykać. „Wiem, że masz ochotę podzielić się swoimi przemyśleniami. Musisz być chory w domu. Byłem jednak w Sellis i wiem o nim wiele. Wierz lub nie, ale kiedyś musiałem zrobić to, o czym mówisz. Musiałem wymyślić, co możemy zrobić, aby Menthino było bardziej konkurencyjne. Siedzieliśmy i pożyczaliśmy pomysły z innych krajów wokół nas iz przeszłości. Jesteś wystarczająco młody, by nie widzieć ewolucji w krajach politycznych. Powiem ci szczerze, że w Menthino niewiele można zmienić na korzyść”.

Książę uderzył pięścią w stół i pochylił się. „Ale gdybym urodził się w Menthino, nie byłbym królem, bo nie umiem walczyć. To głupie, bo mogę pomóc w inny sposób. Wojna jest głupia, jestem sprytny i mógłbym znaleźć spokój. – wykrzyknął książę Cartin. Cały pokój z krzesłami i ubraniami zaszeleścił.

Kaarthen nie wychowywał się w pobliżu szlachty, ale rozumiał ideę języka ruchów i ściśle kontrolowanej autoprezentacji. Nawet siostry między sobą obserwowały obce ruchy lub drgania twarzy, które mówiły głośniej niż słowa

Królowa odezwała się pierwsza. „Są rzeczy, które musi zrobić król, które wymagają trudów. Tylko w tym kraju ciężar jest tak starannie ułożony. Większość królów nie ginie w bitwie, ale przez niekończący się stres niszczy umysł. Mimo to historia pokazuje, że bez ryzyka odczuwanego przez rządzących podejmowane są zazwyczaj niebezpieczne, nieostrożne decyzje. Dlatego nasz kraj wymaga od króla przynajmniej obozu z wojskiem. Nie muszą ryzykować linii frontu, ale widok martwych wokół nich utrzymuje równowagę. Śmierć nie jest dla nas śmiertelników kapryśna. Widok twarzy tych, którzy mogą nie wrócić, powstrzymuje dobrego przywódcę przed wysłaniem ich. Dobrzy generałowie to ci, którzy każdą śmierć swoich żołnierzy czynią kosztowną dla wroga”. Jej ton był ostrzejszy i przykuł uwagę wszystkich. „Mówiłeś o walce i pokoju, chcę, żebyś walczył i czuł strach”. Wstała.

Pokój podążył za nią przez pałac do ściany Cytadeli. Stali po przeciwnej stronie bramy zwróconej na południe w kierunku Cytadeli. W cieniu muru kilka kwadratowych dołów z metalowymi zakratowanymi drzwiami znajdowało się w jednej linii wzdłuż ściany. Jeden miał jednego mężczyznę w czystej koszuli i spodniach, sam w kajdankach. Inny miał czterech brudnych mężczyzn, którzy przez jakiś czas byli w dziurze. Pozostałe doły były puste. Kilka jardów po ich lewej stronie w rogu stała szubienica. Teren po prawej był czysty i trawiasty; Kaarthen bez trudu widział wieżę w rogu po prawej stronie. Zdała sobie sprawę, że przejście z jego magią jest barierą zamykającą te biedne dusze. Kaarthen widział lepsze miejsce wzdłuż wnętrza ściany do oglądania egzekucji. Wszyscy też wydawali się ciekawi, co się dzieje.

„Strażnik miejski został przyłapany na sprzedaży królewskiej własności. Miał zostać stracony, ale zobaczmy, czy się wykształci. Młody książę, ten człowiek będzie walczył o swoje życie. Podobnie jak ty, nie ma kraju, musi tylko bronić swojego życia. Odwróciła się i pomachała do samotnego mężczyzny zakutego w kajdany.

– Te cztery osoby mieszkają tam od wiosny. Kiedyś było ich pięć, ale dla jednego z nich życie było ciężkie. Dla ciebie są to inne narody świata, ponieważ szczerze młody książę nie jesteśmy sami. Powiedziała, machając do czterech mężczyzn, którzy zaczęli ich zauważać.

Odwróciła się i spojrzała na swoje Hjordis „Narysuj”, Hjordis narysowała czysto kordelas.

Zarumieniła się i wydawała się bardzo skrępowana tym, że poświęcała jej tak wiele uwagi. Trzymała miecz prawą ręką i trzymała ostrze na swoim ciele. Jej lewa ręka była uniesiona, by chronić ostrze. Remy nosił ten sam typ. Prosty obosieczny rapier z rękojeścią kordelasową, ostrze było grube na półtora cala z rowkiem dla ciężaru. Kaarthen dowiedział się, że była to głównie broń defensywna i była bardzo wytrzymała.

– Może to nauczy cię walki. Młody książę, jeśli ten człowiek umrze, stracisz życie. On jest twoją potęgą, tym, co sprawia, że ​​jesteś wolny i żywy, a jego życiem jest twoja armia. Ostrze Hjordisa wbiło się w jego szyję. Odwrócił się, żeby na niego spojrzeć, i zbladł. Królowa mrugnęła do Hjordis, gdy był rozproszony.

"Nie czuję się dobrze." Powiedział krok w tył.

„Oczywiście nikt nie czuje się dobrze z perspektywy ich śmierci. Pomimo tego, co mówią historie, strach i dyskomfort są normalne”. - powiedziała królowa prawie z roztargnieniem, szukając oficera na dole.

– Nnnie… ja ja nie mogę… nie mogę – wyjąkał. Próbował odwrócić się i spojrzeć na królową. „Nie mogę tego zrobić, mam stan” Kaarthen był zaskoczony, jak bardzo to brzmiało. Królowa go zignorowała.

Za jej plecami księżniczki zastanawiały się, czy przybyć na widowisko na reling, czy też okazać odpowiednią kobiecą rezerwę.

Królowa pomachała słudze i wyrzuciła go, aby uzbroić i uwolnić więźniów. Kilka chwil później podszedł funkcjonariusz, aby wysłuchać jej zamiarów i złożyć podpis, gdy zostali zwolnieni.

„A teraz, aby to było uczciwe, porozmawiajmy o traktatach”. Powiedziała zwracając się do niego. Nie uśmiechała się złośliwie jak Marcos. „Kto będzie twoim sojusznikiem?”

Poniżej strażnicy umieszczali drabiny w otworach. Oficer wykrzykiwał polecenia więźniom. Kiedy skończył, wrzucił coś, co musiało być kluczami do obu otworów. Kolejny strażnik rozrzucił miecze wystające z ziemi. Kilku innych zamknęło i zaryglowało drzwi wokół ściany.

Królowa szturchnęła go. „Lepiej się pospiesz, dostaniesz tylko jeden. Pomimo ataku z zaskoczenia wasze wojsko jest stosunkowo dobrze wyszkolone i miało spokojny nocny odpoczynek.

– Ja… Ach. Książę zamarł, gdy wszystko się wydarzyło.

Najdłuższą częścią walki było wejście wszystkich po trzymetrowych drabinach i zdobycie miecza. Odwlekali to, co nieuniknione, wiedząc, że muszą zaryzykować, aby ocalić swoje życie.

Królowa zadumała się, gdy patrzyli, jak mężczyźni zbliżają się i patrzą na siebie. „W każdej wojnie na polu bitwy jest wielu pacyfistów. Nikt nie chce zostać zraniony. Ale kiedy zaczyna się zabijanie, jedyne prośby dotyczą zdemaskowania śmierci. Gdyby niektórzy mieli miecze, a inni nie, wyniki byłyby podobne. Chociaż niektórzy powiedzieliby, że mniej sprawiedliwy. Zaczną równi, ale nie da się utrzymać równości wśród mężczyzn”.

Jeden z czterech zaatakował pierwszy. Był brudnym, zgarbionym mężczyzną z brodą i podartymi brązowymi szmatami. Stał za jednym mężczyzną w szarym worku związanym liną, a drugim mężczyzną po lewej, który miał na sobie czarne szmaty, odsłaniające ramię. Ci w kolorze szarym i czarnym byli wyrównani z byłym strażnikiem.

Mężczyzna w brązowym ubraniu, który skoczył do przodu, nie trafił w swoje dzikie cięcie, ale wywołał szał. Strażnik uskoczył w prawo i wykonał własne cięcie. Rozległ się krzyk, gdy mężczyzna w czerni złapał ostrze przez ramię. Cofnął się, gdy szarżował mężczyzna ubrany na brązowo, a drugi na szaro. Za tą dwójką, poruszający się wraz z walką, stał opalony topless mężczyzna w brudnych pasiastych spodniach.

Wszystkie trzy postawy były takie same. Obie ręce zaciśnięte w pięści, gdy podkradli się do przodu. Przykucnęli lekko i trzymali miecz w prawej ręce. Samotny mężczyzna przykucnął bardzo nisko, trzymając miecz przy prawym biodrze. Jego lewa stopa i ramię były uniesione, by chronić twarz. Próbował się cofnąć i okrążyć napastników.

Grupa zbliżała się teraz ostrożnie. Mieli widzenie w tunelu i stawali coraz bardziej wyprostowani, gdy fiksowali. Strażnik wskoczył do środka szybkim pchnięciem w ich bok i cała trójka opadła na siebie. Brąz i mężczyzna w szarym ubraniu splątali się, gdy próbowali się cofnąć. Mężczyzna w spodniach skoczył do przodu i płytkim cięciem złapał strażnika za nogę, gdy wyciągnął się do przodu. Mężczyzna w szarym ubraniu oczyścił się po swoim potknięciu, zamachnął się na byłego strażnika i rozciął mu pierś.

Ten w czerni, który został pocięty jako pierwszy, rzucił się do walki. Wszedł po prawej stronie strażnika. Zrobił głębokie cięcie w prawym boku byłego strażnika, a następnie złapał dzikie cięcie w brzuchu. Ten w spodniach wleciał jako następny z kolejnym pchnięciem.

Strażnik cofnął się zręcznie, unikając pchnięcia. Znowu zaatakował mężczyznę w czerni, który następnie upadł, trzymając się za siebie. Mężczyzna w spodniach zatrzymał się, widząc to i czekał, aż jego dwaj kumple dołączą do walki.

Funkcjonariusz więzienny, który został przyparty do ściany, miał teraz na sobie napierśnik i coś krzyczał. Reakcją była walka między mężczyznami w brązowych i szarych ubraniach. Wbili się w siebie zapomniane miecze. Były strażnik i mężczyzna w spodniach spojrzeli na siebie. Zaatakowali się w tym samym czasie.

Skrzyżowali miecze, a były strażnik wymieniał cięcia wzdłuż ramienia i barku, gdy się rozpadali. Mężczyzna w spodniach wydawał się chcieć ponownie uniknąć tej wymiany. Tańczył i robił zwód. W końcu oboje podskoczyli razem i mężczyzna w spodniach dźgnął go głęboko. Trzymali się razem i przez chwilę trudno było zobaczyć, ile szkód zadają sobie nawzajem.

Książę westchnął głośno i zaczął się niecierpliwić.

– Nie możesz tego zrobić, proszę. Spróbował cofnąć się dalej i Hjordis wkroczył za nim. Stała bokiem z biodrem do jego pleców, popychając go do poręczy, sprawiając, że lekko się nad nią pochylał.

Obaj mężczyźni rozstali się i książę sapnął, gdy zobaczył swojego mężczyznę przebitego na pal. Nie była to natychmiastowa śmiertelna rana. Miecz trafił po jego prawej stronie, tuż nad biodrem. Grube mięśnie zablokowały ostrze, a mężczyzna w spodniach puścił, cofając się. Książę zaczął płakać, myśląc, że walka się skończyła.

Dwaj w brązie i szarości ustalili swoje różnice. Zbroili się i teraz ten w brązie leżał na kupie.

— Pozostało dwa w dół trzy — powiedział sucho Marcos.

„Może mały zakład?” Oficer generała zaproponował z nadzieją.

„Jeśli książę przegra, wyślesz go do Lafausta?” – spytał Marcos królową.

"To niedorzeczne; ludzie tracą głowę ze swoim krajem”. Powiedziała grając razem.

– Szlachta też jest brana jako niewolnicy, ale co zrobiłby szlachcic, który nie umie walczyć w Lafauście? Nasza armia i jej nowi oficerowie nie mogą szkolić się z osłabionym szlachcicem wśród nich. – powiedział z pogardą generał Creighton. „Król miałby prawo zabić go za oszustwo, to prawo jest nadal w księgach”.

Mężczyzna w spodniach utknął, gdy odwrócił się, by pobiec po kolejny miecz szarego maniaka.

— Może powinien pojechać do Cardin i policzyć plony, na pewno umie pisać i liczyć. Generał dodał teraz. Patrzyli, jak dawny strażnik został zabity po tym, jak szaleńczo przetoczył się do przodu i zabił mężczyznę w szarych nogach.

Książę płakał i krzyczał, gdy Hjordis rzucił go na kolana.

„Co powiesz, książę, bez ziemi ani ludzi?” – zapytała Królowa podchodząc do przodu z rękami na biodrach. „Ty i twoja armia otrzymaliście porażkę. Powiem wam, że z historii tej wielkiej bitwy można wyciągnąć bardzo wiele lekcji”.

Wpatrywała się w niego przez minutę dłużej, po czym spojrzała w górę na Hjordis i machnęła jej na bok. Książę głośno odetchnął, gdy Hjordis schowała swój miecz i stanęła za królową.

– Mam nadzieję, że wy dziewczyny też się czegoś nauczyły. - powiedziała Królowa patrząc na swoje córki. Oboje z wdziękiem skinęli głowami.

Księżniczka Saliss, starsza siostra, uśmiechnęła się lekko. „To była wyjątkowa bitwa, która wiele nauczyła na wielu poziomach. Zastanawiałem się, kogo poślubi książę z Sellis. Księżniczka Ruegin spojrzała na nią z ukosa ostrzegawczo. „Ponieważ on i moje drogie siostry mają dopiero osiemnaście lat”, osiemnaście było pełnoletnim prawem do zawarcia małżeństwa. „Mamy lata na podjęcie decyzji. Mam nadzieję, że pomimo złego stanu zdrowia wyrośnie na bardziej wartościowego człowieka w nadchodzących latach. Może przyda się w obronie praw naszego wielkiego kraju”. Spojrzała i posłała siostrze uśmiech.

"Dobrze powiedziane. Co powiesz na drugą księżniczkę Ruegin? – spytała Królowa, celowo łapiąc Ruegina, gdy się rozluźniła.

„Mam nienarodzonych braci o wiele bardziej godnych korony niż on. Naprawdę byłby plamą na koronie, gdyby ją nosił. Czuję jednak, że nie został wystarczająco mocno popchnięty. Być może jego ciało jest słabe, ale stryjeczny dziadek Marniusz piąty był doskonałym strzałem z łuku, nawet z konia. Historie mówią, że nie mógł nawet chodzić samodzielnie, ale wciąż pokonywał króla Vellona Cartiera za każdym razem w łucznictwie i wyścigach. Słyszałem, że nawet pokonał go w zapasie. Marcos pokiwał głową w zamyśleniu.

Księżniczka Ruegin kontynuowała. „Być może powinien nauczyć się innej sztuki, aby uzyskać skupienie i skoncentrować umysł. Coś, co byłoby mniej męczące i ciągle wymagające niż walka na miecze w zbroi. To nie musi być łucznictwo, ale jedyne, co robi, to jeździć cały dzień i twierdzi, że wszyscy nic nie wiemy. Wskazała na jego spodnie. „Ciągle sprzecza się z korepetytorem. Zawsze twierdzi, że zna prawdę tego świata. Wydaje mu się, że Menthino jest wadliwy, ponieważ jego handel, uprawy, prawa, struktura społeczna i wojsko nie są identyczne z Sellisem. Nigdy nie chce słyszeć o różnicach w sąsiadach regionalnych, historii i klimacie. Może powinien uczyć się z biblioteki, gdzie książki prowadzą jasne, proste i… ciche debaty.

„Bardzo się cieszę, że mam dwie tak dobrze wypowiadane, pełne wdzięku, inteligentne, delikatne i piękne córki”. Królowa tryskała, podchodząc i przytulając ich.

Mężczyzna w szarym ubraniu upadł na kolana podczas rozmowy i wydawał się opłakiwać stratę swoich „wrogów”. Został wyprowadzony do zamku przez oficerów.

Marcos i Kaarthen wyszli po demonstracji.

„To był naprawdę doskonały przykład czteroosobowej wojny. Upadły sojusze, narody zostały zranione”. zadumał się Marcos.

– Myślisz, że to mu pomoże? – zapytał w końcu Kaarthen, kiedy szli korytarzami.

„On czegoś potrzebuje, polityka ciągle się zmienia i być może kiedyś będzie mógł wrócić do domu. Nie będzie w stanie utrzymać korony, ani nawet swojego domu przy słabym zrozumieniu rzeczy. powiedział Marcos.

– Myślisz, że on w ogóle jest chory? - zapytał Kaarthen.

Marcos przerwał. „Kto kiedykolwiek wie, że to może wprowadzić poważne zmiany” – powiedział Marcos. „On nie chce być widziany. Księżniczka Ruegin złożyła petycję, aby został przeszkolony, dopóki nie zostanie udowodnione, jaki ma stan. To może go zabić, ale wydaje się, że i tak do tego celuje.

"Oh?" Kaarthen powiedział żartując. Każdy w zamku słyszał o bezimiennym królu, który po cichu pytał o „wydarzenie” z udziałem szlachcica w niektórych apartamentach gościnnych. Książę jest jedynym szlachcicem mieszkającym w tej chwili w tych konkretnych apartamentach i tylko księżniczka Ruegin byłaby na tyle zmotywowana, by pociągać za sznurki.

Po kolacji przybyli do wieży i przenieśli się do biblioteki. Mara wędrowała po wieży nago i odnalazła ich przez Kaarthen, używając własnej woli, jak to się czasem zdarza. Marcos zajął swoje miejsce siedząc bokiem przy biurku. Mara uklękła między jego nogami i weszła po jego kutasa. Cicho rozpięła mu spodnie i wyciągnęła jego kutasa swoimi ciepłymi, ciężkimi jądrami. Ssała każdą kulkę tak bardzo, jak tylko mogła, ponieważ urosły zbyt duże dla jej ust. Po zmoczeniu i stymulacji odwróciła się do trzonu. Ssała go w długich smakowitych lizawkach i ssie, gdy mówił.

„Po demonstracji Queens stało się jasne, że młody książę potrzebuje szkolenia przywódczego”.
- powiedział cicho Marcos.

„On potrzebuje wielu rzeczy. Zabiłbym go, gdybym był na polowaniu. Musi zostać „zabity”. - zauważyła była Łowczyni.

Patrzyła i czuła, jak Mara wciąga go w swoje wyćwiczone gardło bez dna. Głowa Marcosa zachwiała się lekko, a jego stopy zaczęły tańczyć.

— Wygląda na to, że teraz jedzie do Cardin i my też. Marcos mruknął cicho, próbując się opanować. Mara pieprzyła się z nim twarzą i wydawała głośne mokre odgłosy, siorbiąc.

„Będzie to jak suchy bieg, gdy zabieram orszak w moje podróże”. – powiedział Marcos i opadł na krzesło. Kaarthen spojrzał na niego radośnie i oblizał wargi. Marcos był bliski końca.

Mara naprawdę starała się szybko z nim pracować, a Marcos był znacznie trudniejszy niż ktokolwiek, komu służyła wcześniej. W dziwny sposób była niewolnica seksualna podziwiała jego zdolność do tego, by zawsze zmuszać ją do pracy. O jego statusie świadczyła jej długa wytrzymałość.

Niemniej jednak, w końcu, jak zawsze, głośno wypuścił powietrze i wbił się w nią, strzelając swoim ogromnym ładunkiem w dół jej czekającego gardła, gdy zacisnęła na nim usta i połknęła go w dół. Marcos odezwał się po tym, a Mara trzymała jego kutasa w ustach, kręcąc głową, starając się, aby był twardy.

„Z końcem lata obowiązki księżniczek zabierają je do Cardin na dożynki oraz inspekcję magazynu i wycenę inwentarza. Decyzję w tym roku skomplikowało tylko naleganie, aby wszystkie księżniczki poszły. Ze względów bezpieczeństwa księżna i wszyscy pozostali spadkobiercy podróżują osobno. Nie jest to konieczne na barce, ale w zamieszaniu ogromnego, rozległego miasta Cardin podczas żniw jest to bardzo ważne”. Wyjaśnił. „Najprostszym rozwiązaniem było opuszczenie Saliss. Uzgodniono, że wykonała tę pracę pięć razy, zanim wykonała ceremonię festiwalu tylko w ciągu ostatnich dwóch dni.

„Za dwa dni wyjeżdżamy, a przez dwa tygodnie liczymy i inwentaryzujemy największą migrację ludzi, jaka kiedykolwiek miała miejsce rocznie”. Powiedział w końcu. „Mara, wejdźmy po schodach”. - dodał uśmiechając się do niej. Kaarthen cieszył się, że był przywiązany do swojego pieprzonego zwierzaka. Sprawy dla dziewcząt były przyjemne, a rutyna uspokajająca.

Rinis, w sytuacjach takich jak ta dyskusja, mogła rozłożyć swoje ubrania i wykąpać się w komnatach Marcosa, gdy wrócili z biblioteki. Ein niedawno odkryła bibliotekę zakazanych sztuk na piętrze. Spędziła godziny, przeglądając nauki o takich rzeczach jak gwiazdy na niebie i ruch energii. Pomogło to Kaarthenowi w zrozumieniu świata przyrody, a Kaarthen z kolei pomógł jej z językiem bogów. Oboje dowiedzieli się wiele o szczegółach otaczającego ich świata.

Na nadchodzącą podróż zaplanowaną przez Marcosa Kaarthen została zmuszona do noszenia jej Safi i szaty. Próbowała tylko szlafroka i butów, ale Marcos nie chciał, żeby była tak wyeksponowana podczas wizyty na wysokim szczeblu. Zgadzał się jednak z wyglądem butów i tylko szata była odpowiednia dla każdego innego miejsca, o ile księżniczki nie były eskortowane.

Wszyscy trzej aniołowie osiągnęli ekstremalną biegłość w posługiwaniu się bronią. Marcos już dawno wyznał, że rzeczywiście byli godni mu towarzyszyć.

Oprócz Lurndai, Kaarthen niósł teraz długi zakrzywiony obosieczny sztylet i dwa tuziny małych noży do rzucania. Marssel zanurzył długi sztylet w soczystej, trującej żywicy, którą dla niej zrobiła. Ze zdziwieniem zapomniała, że ​​wszystkie te pełne życia, seksualnie zaabsorbowane kobiety mogą zabić całe miasto, jeśli da się im czas.

Wszystkie „trzy małe aniołki” z Kaarthen nosiły dopasowane safi. Poza tym mieli na sobie szaty podobne do niej i Marcosa, przycięte tak, że tył sięgał po bokach przodu. Boki, które wcześniej były otwarte, stały się rozcięciami skierowanymi do przodu. Szaty wisiały na ziemi, zgodnie ze stylem, który chcieli naśladować. Cała trójka była zadowolona, ​​że ​​wyściółka pancerza nie sięga tak daleko.

Marcos zasugerował, aby ich szaty były dwustronnie czarne z eleganckim wykończeniem na zewnątrz. Ostatecznie materiał stał się zbyt ciężki w stosunku do potrzeb przewidywanych przez Marcosa. Dla każdego uszyto dwie szaty. Jedna czarna ze wszystkim, czego dziewczyna potrzebowałaby na koniec świata, i nieco krótsza. Inny w kolorze fioletowym dla Mara, ciemnozielonym dla Ein i ciemnoniebieskim dla Rinis. Szaty miały również sztuczne rękawy, długie stylowe klapy z luźnymi pętlami na nadgarstek i łokieć. Styl sprawił, że wyglądały jak prawdziwe, bezkształtne, nieśmiałe, młode szlachcianki. Kaarthen prawie trzymał Rinis w czerni, by działała jako dziewica lub służąca.

Wszyscy mieli w swoich szatach zakrzywiony specjalistyczny miecz i dwa podobne sztylety, co Kaarthen. Pod pachą lub za nią, pełnej długości miecz wisiał do góry nogami. Przekręcona blokada trzymała ostrze w środku. Marcos dodał małą kieszonkę, aby złapać rękojeść, ale celowo utrudnił jej użycie, ponieważ nie chciał, aby ktokolwiek bawił się ich szatą, gdy nadejdzie czas. Ein i Mara nosili także dwa tuziny małych noży do rzucania. Ein preferowała małe szpilki, takie jak rzutki, podczas gdy Mara preferowała małe noże z uchwytami. Broń sama stała się zbroją.

Wszyscy byli w pełni ubrani i przygotowani w dniu spotkania dwóch księżniczek i chłopca-księcia.

Księżniczki wyglądały podobnie, ale Ruegin był wyższy i miał ciemniejsze włosy. Miała na sobie złoto-brązowy strój do jazdy konnej, który sięgał pod szyję. Together they looked older then their eighteen years.

Nossin was lighter with wavy flaxen hair like Saliss. Her skin was also very pale unlike Ruegin and Saliss who had decent tans. Nossin was noticeably airy and frivolous. She wore riding skirts with a comfortable linen top that badly needed a modesty panel. The front was made of stiff coarse linen the wrapped in from the back over the sides of her shoulders and met in front loosely. She wore a white shawl with a pretty design over her shoulders.

Her bosoms didn’t come near the size of Kaarthen or Mara’s. Nevertheless, she had the cleavage the other two in robes didn’t. She seemed unconcerned with Marcos who stood next to her breaking his neck trying to catch a pink nipple. He leered and grinned insipidly the whole time as the section officer in charge of the barge was introduced and a reported the planned schedule.

The Hjordis stepped in front of her eventually, blocking Marcos who was about to fall in to the princess’ blouse. The two wore metal plate armor. It protected the neck, chest, waist, shoulders, and arms. They both wore buns as always, and had dyed their hair black. Their armor was cleverly covered by a tight padded wool blouse of brown and gold that buttoned over their armor. Only a black steel gorget around their necks was naked. It had an etched design to appear like a silvery necklace. The blouse covered down past their hips. They also wore black Safi pants and thigh high brown riding boots.

Kaarthen noticed that Princess Nossin’s Hjordis carried a long straight dagger on the left hip with her rapier. Princess Ruegin’s carried a small dagger on her left hip and two rapiers on the back of her right side. Both Hjordis’ had several long, thin, pen-like, stilettos around their sleeves that appeared part of the striped design. From a distance, they appeared to simply be noble women in riding dress.

The prince rated his own bodyguard for the trip. He hadn’t become able to defend himself yet. For discretion, they didn’t assign a Hjordis. Rather than give him a detail from the Palace guard that was inconspicuous, the shift officer had saw the word prince in the title and sent them a walking stone tower. The officer had tried to dress him inconspicuously. After failing that, he then tried to make the two-legged tree into a warm rich uncle. The look he gave off was a well-heeled slaver. The giant would have to be guarded or the city guard would put a detail on him.

Marcos sent back the tall imposing Palace guard with the iron chin. He instead detailed Ein to protect the boy over his vehement and emasculating protests of fairness.

“Ein, you now rate to carry a rapier. Give the card the man had to the quartermaster and draw one.” Marcos said.

The palace guard, who looked like a retired pirate captain, gave her his signed letter of authority over the boy making it official. The two princesses giggled at the spectacle. At nearly five feet Ein could kiss the shiny belt buckle the well to do barbarian wore. The palace guard, turned shady brothel proprietor, grew a new bulge as he looked down at her cute blonde head. She blushed and quickly ran off to get the sword.

The prince started tugging on Marcos to get attention. “Hey! How can she guard me? I demand to have a real guard! You’re not treating my security fairly!”

Marcos swatted the idiot back. “No young prince, you’re not treating your security fairly. The men of this kingdom do not travel with bodyguards they have squires and aide de camps. They do not dandy about in light riding gear across the kingdom, they are tasked in armor and tabards. I will not pull off a Palace guard for a post he isn’t completely prepared to fill. You should be the one with a sword not the girl.” Said Marcos, mimicking him with a well-bred accent. “If you continue to protest I’ll have you ride in a convalescence carriage for the remainder of the assignment.”

The pale prince shut up as Ein returned. Marcos knew he thought she was only his age. Not a six hundred year old former vampire trained to the razors edge of lethality. He considered taking away the poison dagger she had, but figured it would only help.

They walked quickly to the canal. The palace had its own barge that had been prepared for the journey. The shape was a rectangle with a shallow draft. The sides had lowered walkways for crew. The barge sat on them like pontoons and giving it an elevated center. The center platform was a squared and was hip height to the men standing in the lowered aisles. The front area was enclosed for rain with a lowered room for service preparation. A sunshade of light purple linen had been rolled out connected to it. The luggage lined the back end creating a low wall. Between the luggage and the enclosed area, heaps of pillows made the journey comfortable. They were able to feel the cool breeze coming off the water.

They were able to sit in the shade and eat a light lunch. The tide had not yet turned and they rested comfortably. The young prince quickly became seasick and tried to get off the vessel. Marcos told Ein to restrain him.

“We don’t leave the vessel until Cardin young prince, show some poise and self control.” Marcos sneered.

He purposely sat in back near Princess Nossin on the right side of the ship. In the shade, her pink nipples were quite visible in the light linen she wore. He was blocked by her Hjordis who nearly sat on his lap to give her lady some privacy. Princess Nossin seemed untroubled by the events and reclined into her pillows for a nap.

Marcos eventually turned away and looked at the remaining people around him. Near the front, Ein sat with the prince who tried to keep his eyes closed and leaned back on the enclosure. Along the left side of the barge, the Hjordis sat next to Princess Ruegin. Kaarthen sat near them but faced more towards Marcos with mirth in her eyes. Rinis sat to Kaarthen's left looking back at the palace and over the water. She had pulled her knees up and looked like a shapeless ball with a head poking out. Mara sat looking directly at him, her legs were spread with her left knee up. If not for her pants and a pillow corner, he would have seen what she offered. He felt suddenly sensitive to how exposed they were. Motivating people to sex in this situation was hard with all the attention and the lack of privacy.

The tide, that came in all the way from Pessilberg drove the barge. In several hours, four liveried oars men would have to hook the low iron sawtooths along the sides of the canal to pull the barge. They had long poles with C shaped hooks to help push and pull. Working together, the barge would move at quick speed gathering momentum along the wall. The canal was fifty yards wide and the opposite side was walled and lined with the temples and warehouses that depended on the waterway.

The barge cast off as the prince moaned. Princess Ruegin spoke to Kaarthen and her Hjordis about the art of warehouse inventory, various crops yields expected, the problems of rats, other pests like thieves, and different styles of index. Behind Marcos, the Hjordis laid on her side to create a wall for her lady. Princess Nossin slept comfortably and untroubled.

Marcos scooted down and over, laid his head on the Hjordis’ thigh, and snuggled up to her ass. The barge was very still and quiet as they glided north along with the tide. A slow tempo of soft clanks was heard as the boatmen kept the barge along the wall.

Hours later, the sun was setting and the clanking had picked up. The southbound traffic flowed along riding the tide out. The boatmen worked in unison now keeping the craft moving upstream now. The barge’s pontoon design controlled drag and pitch, as the craft kept momentum against the current. The four boatmen worked with practiced ease mostly working to keep the speed up as they glided.

Princess Nossin was still asleep. Under Marcos, the Hjordis was so tense she seemed about to explode. He eased back, caught Mara’s eye, and gestured for Rinis. He had them sit next to him at the Hjordis’ feet.

Kaarthen watched through Rinis, as Mara leaned in, exposed his cock, and sucked it into her mouth. Their bodies made a wall blocking her, the prince, and the princess’s vision. The Hjordis lying down was extremely aware of Marcos through all this. The sounds she heard were obscene. Kaarthen didn’t even realize she had slipped into the woman’s mind until she realized the Hjordis was a virgin. She also rarely engaged in Sapphic play.

Marcos’ hands had moved up and cupped her ass. She wasn’t allowed to stab him, but she pulled a stiletto and did it anyway. Marcos merely hissed and shifted lower and lay across her legs. The look he made over to the princess must have been pretty raw. The Hjordis leaned in and embraced the young princess for security. He wasn’t as aware as the Hjordis or Kaarthen that for her to move would mean the debasement of the sleeping princess. Princess Nossin dreamed peacefully and rolled into the Hjordis, unwitting of the battle over her.

As Mara continued to work him with her bottomless mouth, Marcos got braver. He leaned up on the Hjordis’ legs and groped her ass. They both stared at each other. The Hjordis looked on in trepidation and shock as he eased his hand around and boldly untied her pants. With sharp tugs, he exposed her ass and hairy pussy.

She pulled the supple princess tightly to her bosom as Marcos crawled over them and settled behind her. He laid back and allowed Mara to lean in and furtively wet his cock. Rinis could see the stupefied Hjordis was wide eyed as he rolled in and found her center with his fingers. She jerked and gasped when he found her maiden head. He actually stopped and thought about it watching her.

She lowered her head over the princess and rubbed her for reassurance.

“You owe me for that little prick earlier. You aren’t fit to guard a heir.” He whispered gruffly.

She turned her head to him looking shocked and whispered. “Milord, don’t do this to me. I’ve served well. I can’t leave in disgrace.” She cried. Marcos rolled back taking pressure off her.

“You’ll have to serve me. It won’t always be like this, but, don’t ever forget yourself.” Powiedział.

She cringed and shut her eyes tightly before nodding tightly after a moment. “Yes Milord, I will serve.”

“Good, by the time we return to Mavvus you will be released. I want you to continue your duties. Remember the covenant we agreed too is inviolate. I won’t have you running and whining about something you clumsily started.” He said leaning back into her. He groped her as and dipped a finger into her. “Your body is warm.” She flinched and blushed

“Are you ready to serve?” He breathed into her ear.

She answered by reaching back for his cock slowly. He grabbed her hand before it reached him.

“What is your name?” he asked looking down at her ass.

“You are kind Milord. I am Jilleta from a hamlet outside Leethon.”

“Good women come from there,” Marcos said rolling into her. He clamped her wrist to her hip as he breached her. Mara pulled her bottom leg back so she rolled under him as he leaned over.

To her credit, she didn’t cry out as he fell into her. No tears came down. She blushed so hard her head had white veins. As he thrust into her, he let go of her arm and reached down for her clit.

Kaarthen could see this fulfilled several fantasies of the young woman. Despite her lack of experience, she had a strong feeling she was exclusively interested in men. She always wanted to be apart of some palace intrigue, and Marcos offered something both dramatically dangerous and straightforward. She felt she could get through it, even enjoy it, and no one would know or get hurt. She was also having sex in public, outdoors, on the job, holding her charge.

Jilleta quickly found she like sex so far. She seemed lost in thought as she reached back and rubbed him as if she expected him not to be there. She felt his heavy swollen balls on her thighs as he stirred himself within her. She worried about pregnancy but idly wondered if that is what the North tower is for. She tried to stay quiet but after a several steamy minutes a few explosive gasps burst out.

Princess Nossin came awake as Jilleta choked, grunted, and gasped through an intense orgasm. Jilleta in her climax had squeezed her head to her armored breast a little too tightly. Her small hands came up to the arms around her as she tried to puzzle out what was happening.

Princess Nossin had turned around to see her Hjordis breathing hard and moaning with her eyes clenched. She looked oddly at her pants lowered to her knees and Marcos’ arm wiggling between her legs.

Kaarthen wished her robe covered her body like Rinis’. She wanted the privacy to masturbate from this in the worst way. She been patting and rubbing the pillows around her for several minutes as she watched. Kaarthen got an idea from looking at the princess who was studying harvest reports of the last decade and put a pillow on in her lap. She wriggled her pants around her wide hips trying to look up stream in feigned nonchalance. Her twitching pussy was drooling hungrily as she dived in. She felt it work her digits with a mind of its own.

Rinis watched passively as Princess Nossin leaned in and kissed the suddenly surprised Hjordis. Marcos felt her clamp up and looked over. He grunted and came as he saw the princess on hands and knees, nipples exposed, kissing her bodyguard mid-coitus.

Kaarthen had Mara clean Jilleta up when Marcos sat back. Jilleta gasped as Mara created a vacuum in her gooey hole before licking clean the hair and inner lips. Princess Nossin crouched over her and watched Marcos’ strange and fascinating cock. She climbed onto Jilleta’s back and grabbed him. He flinched and softly pulled her head in once he saw her wide eyed face. With little urging she sniffed it and started sucking it like a natural.

Marcos’ ten inch cock grew hard as iron from the royal treatment. He laid back and was surprised when the princess swung around to mount him. They wrestled for a moment, Marcos knew he didn’t want to scandalized the girl. Finally, he fingered her and offered his cock for her to suck again. She threw herself into it and he came roughly humping and gagging her face. After he was done, she laid back diddling herself and trying to get him hard with her hand.

Jilleta didn’t realize the ironic situation taking place on top of her. She was discovering what a six-hundred year old sex slave that fed off cum could do with her tongue in a creamed hole.

Across the barge, Kaarthen rode a stealth orgasm. Upriver they were approaching Tilin where they would sleep for the night. Overhead the sun was setting.

I hope people enjoy this. People who post these stories are looking for many things. I just enjoy comments, and knowing people enjoy the story.

I would like to know, if you do Jack/Jill off that the stories help. If, as you are enjoying yourself, you peal another layer of the dark onion and think to yourself "wow, if only they....".

Leave a comment. You're likely not alone.

It may not be in every segment, but you will certainly see your fetish. I write because I haven't seen non-consent, rape, impregnation, with large/ muscular women in enough stories.

So please enjoy and comment freely.

Podobne artykuły

Rodzina zastępcza Rozdział 9

Hej chłopaki, przepraszam, jak długo to trwało. Mam nadzieję, że ci się spodoba ^ _ ^ Obowiązują te same uwagi. To dzieło FIKCJI, jakiekolwiek podobieństwo do prawdziwych wydarzeń jest całkowicie przypadkowe. Jeśli masz mniej niż 18 lat (lub 21, w zależności od tego, gdzie jesteś) lub jeśli czytanie tego z jakiegokolwiek powodu jest nielegalne lub jeśli seks między chłopcami/mężczyznami w jakikolwiek sposób cię obraża, nie czytaj. inaczej Ciesz się! ________________________________________________________________________________ Rozdział 9 Pozytywny. To jedno słowo wisiało w głowach chłopców przez resztę nocy. Żaden z chłopców nie spał tej nocy, gdy siedzieli w łazience, czekając, aż minie poranne mdłości, leżą w...

125 Widoki

Likes 0

Tata mojego przyjaciela 8

Następny dzień był jak zwykle normalny. Chodziłam z Jeanette do szkoły, a po oddziałach uczyłyśmy się w jej pokoju, ale oczywiście oboje mieliśmy na głowie coś innego, co można by umieścić pod hasłem „Niegrzeczne”, jeśli wiesz, co mam na myśli. Czy naprawdę się masturbowałeś, kiedy nas obserwowałeś? Zapytałam. Tak, było naprawdę cholernie gorąco. Mam na myśli, że orał cię jak szalony. Jestem zaskoczony, że sąsiedzi na nas teraz nie narzekają. Mam na myśli, patrząc na ciebie, nie mam pojęcia, że ​​tak jęczałaś dużo kiedy uprawiałaś seks. Cholera moja pani, gdybym nie wiedziała lepiej, powiedziałabym, że byłaś Wonder Woman – odpowiedziała Jeanette...

115 Widoki

Likes 0

Karmienie młodych

Norm miał wrażenie, że wiedziała, że ​​ją śledzi, a to sprawiło, że był ostrożny. Czy chciała zostać zgwałcona? Nie wyglądała jak typowy policyjny wabik w sposobie, w jaki była ubrana. Właściwie ta suka ubierała się dziwnie; workowaty trencz, szeroki, miękki kapelusz i duże okulary przeciwsłoneczne. Nie, nie gliniarz, ale… no cóż, Norm miał nadzieję, że nie jest przebieranką. Mężczyzna w średnim wieku miał wrócić do biura na ważne spotkanie i nie chciał się spóźnić. Ale czasami te popędy przejmowały kontrolę i musiał działać zgodnie z nimi. Suka weszła do osłoniętego obszaru otoczonego drzewami i Norm postanowił działać. To musiałby być szybki...

90 Widoki

Likes 1

Broken Birds, część 37, Przestrzeń w czasie / Epilog

Część 37 Przestrzeń w czasie Epilog Śmigłowiec awaryjny krzyczał przez całą noc. Michael, Jennifer, Beth i Kat byli na pokładzie. Lekarz Jennifer, który miała na dyżurze, nie mógł przyjść. Był pijany. Dostawa rozpoczęła się normalnie. Potem Kat zaczęła mocno krwawić. Barbara widziała to już wcześniej. Przedstawiła sugestie, które Jennifer natychmiast wdrożyła, dowiadując się, jak cenne stało się doświadczenie Barbary w zakresie ginekologii i ginekologii oraz noworodków. Barbara pozostała w tyle ze względu na stan i stres Jana. Harem ogarnął strach. Siedzieli wokół ogromnego głównego salonu. Szukali u Barbary pocieszenia i informacji. „Jej macica pękła lub pękła, gdy dziecko zaczęło schodzić. Nie...

159 Widoki

Likes 1

Co zrobiłeś Jessice?

Powoli otworzyłam oczy i zobaczyłam piękną dziewczynę śpiącą obok mnie. Jej miękka blada skóra, cudowne oczy, soczyste usta, miękkie sutki, soczyste sutki sprawiały, że czułam, jakie mam szczęście, że ją mam. Wciąż pamiętam nasz związek z czasów przed nią opuścił dom. Nigdy nie mieliśmy związku brat-siostra. Nigdy dużo nie rozmawialiśmy. Była zajęta swoim światem, a ja moim światem. Była starsza ode mnie o 8 lat. Nie podobał mi się więc pomysł zostania w domu mojej siostry, kiedy moja mama zdecydowała się wyjechać na wakacje. Myślałem, że to zły pomysł. Ale kiedy ją spotkałem... poczułem, że mama podjęła dla mnie najlepszą decyzję...

118 Widoki

Likes 0

Liczy się tylko miłość pt2 - Nowy pracownik, stare nawyki

Byłem w domu, otwierałem drzwi, wchodząc do mieszkania, kiedy moja komórka zabrzęczała, sięgam do kieszeni po to i sprawdzam, kto był o tej porze, Jessy. Wiadomość brzmiała: „Przepraszam :( jestem ci to winien, następnym razem możesz wybrać film. Może wybierz taki z większą akcją, żebym nie zasnął” Uśmiechnęłam się na wiadomość i rozebrałam się przygotowana do spania, umknęłam zęby i poszłam do toalety wyciągając mojego penisa i celując zaspanymi oczami, jedną ręką pisząc do Jessa drugą trzymając mojego penisa, napisałem do niej: Nie martw się, ja też zasnąłem i myślałem, że nie lubisz filmów akcji. Cała ta krew i strzelanie... „Cóż...

113 Widoki

Likes 0

Tak jak on – część 3

Następnego ranka Stuie obudził się z hałasu matki przygotowującej się do dnia. Wciąż zastanawiał się, w co się ubrać, co mogłoby przyciągnąć uwagę siostry, której wciąż nie był pewien. Zdecydował się założyć jasnoczerwony, dopasowany podkoszulek i parę dopasowanych do sylwetki szortów triathalonowych, często noszonych podczas treningów zapaśniczych, które podkreślałyby jego „pakiet” i bułki. Nie mógł znaleźć gotowej pary sandałów lub klapek, więc bose stopy wystarczą. Przeszedł przez pokoje w domu do kuchni, aby pomóc siostrze przygotować śniadanie. Miała zaspane oczy i jak zwykle ledwo go zauważała, tak bardzo skupiona na swoich zadaniach. Ale to, co miała na sobie, na kilka minut...

127 Widoki

Likes 0

pamiętnik gospodyni domowej. część pierwsza.

Małżeństwo spowodowało wiele stresu w naszym życiu. Rick nie pozwala mi pracować, a nawet mając nowy dom w mieście (w rejonie o niskich dochodach) i narastające rachunki, nie chce się ruszyć. To osłabia nasz związek i obciąża nas emocjonalnie i seksualnie. Ciągle pracuje. Stres utrudnia mu okazywanie czułości. Widzisz, dokąd to zmierza. Jestem dobrą dziewczyną. I dobrą żonę. Od tygodni starałem się go zaspokoić. Każdego ranka wysysałem go do sucha. Kiedy wrócił późno do domu, odłożyłam swoje potrzeby na bok i wyssałam go do sucha. Kiedyś uprawialiśmy seks w naszym nowym domu, kiedy go wydzierżawiliśmy, i minął nieco ponad miesiąc. Co...

117 Widoki

Likes 1

Pożądanie 3

Po raz kolejny kończyłem noc masturbacji po tym, jak byłem bardzo napalony z powodu przygód mojej córki. Dzisiaj był szalony dzień i nie mogłam uwierzyć w to, co się stało po tym, jak uspokoiłam swoje napalone myśli orgazmem. Po tym poszedłem spać jak anioł. Rano obudziłem się wcześnie i zrobiłem śniadanie. Kiedy dzieci zeszły na dół, podałam im płatki śniadaniowe i złapałam banana, który moja córka wsadziła sobie w tyłek poprzedniego wieczoru, i dałam go mojemu synowi. Spojrzałem na twarz mojej córki, gdy zobaczyła, że ​​to ten sam, którego użyła i było świetnie. Potem oboje poszli na górę, aby przygotować się...

117 Widoki

Likes 0

Krótki, seksowny i słodki: 2- Eksplozja pasji

Zostaw komentarze ponownie!! Mam nadzieję, że ci się podoba :) Rozdział 2: – Kurwa… zapomniałem, że Gloria dzisiaj przyjeżdża. Czasami posiadanie przyjaciół jest do bani. Beth jęknęła, kładąc ręce na ramionach Jericho i widząc, jak jego oczy wędrują do jej piersi. Uwielbiała uwagę i wiedziała, że ​​wygląda dobrze dla małej osoby. „Pozbądź się jej, chcę się bawić” – błagał Jericho, wkładając rękę pod jej koszulkę nocną i przecierając jej cipkę przez majtki, które, jak czuł, były mokre, przez co uśmiechał się od ucha do ucha. „Uwierz mi… ja też. Ubierz się, ale w... coś luźnego, nie sądzę, że zostanie długo.” Beth...

142 Widoki

Likes 0

Popularne wyszukiwania

Share
Report

Report this video here.