Góry Mgliste rozdz. 7 Arkenkamień

100Report
Góry Mgliste rozdz. 7 Arkenkamień

Podczas gdy król był zajęty ściganiem orków i szelfów, jedna z pozostałych zamierzonych narzeczonych ciężko pracowała, ona wiedziała, jak odebrać zwycięstwo elfom. Wiedziała, jak przejąć tron ​​i upewnić się, że to ona będzie królową pod górą, a nie elfką. Wymagałoby to po prostu przeszukania podziemnych komnat miasta w poszukiwaniu zaginionego klejnotu, o którym myślały, że wszystkie krasnoludy zdobyły.

Arkenstone, klejnot króla, serce góry. Jedyną rzeczą, która miałaby większe znaczenie dla ludu krasnoludów, było zmuszenie króla do poślubienia jej, nawet jeśli naprawdę chciał poślubić elfa. Inne królestwa krasnoludów będą na niego wywierać presję, aby mimo wszystko wybrał krasnoludzką kobietę, a kiedy podaruje mu Arkenstone, przypieczętuje to ich los.

Dithinia wiedziała, gdzie będzie musiała zajrzeć głęboko w górę, gdzie kiedyś ukrył się smok. Wiedziała, że ​​kamień rzekomo zaginął podczas bitwy o górę, ale lepiej niż większość wiedziała, że ​​to nieprawda. Jej ojciec – jeden z wojowników, którzy walczyli w górach – znalazł kamień w walce i chcąc zapewnić córce lepszą pozycję, ukrył kamień w górach. Kiedy została wybrana na narzeczoną wybraną z jej domu, dał jej mapę, dzięki której mogła zlokalizować kamień głęboko w górskich tunelach.

Dithinia uśmiechnęła się do siebie, że poczeka na odpowiedni moment, aby wręczyć mu kamień i upewni się, że będzie to idealny moment, aby zhańbić elfa, tak aby była zmuszona odejść i nie wracać.

********

Bilbo stał z Thorinem na balkonie z widokiem na pole rozciągające się pomiędzy Dale i Ereborem, na jego twarzy malowała się obawa, że ​​Arnial jeszcze nie wrócił. Bilbo wiedział, że i on jest w ponurym nastroju. Ogłoszenie jego rady nie zostało przyjęte zbyt dobrze, choć nie spotkało się też z czystą kpiną.

Dane oczywiście był trochę urażony, podobnie jak kilka innych krasnoludów, które tam były. Fili, Kili, Dwalin i Balin nie byli zaskoczeni ani rozczarowani jego wyborem, wydawało się jasne, że skorzystają na tym wszyscy.

– Twojemu kuzynowi wydawało się, że jest trochę podenerwowany tym wszystkim, prawda? – zapytał Bilbo.

„Dane martwi się wymieszaniem linii. Ja, Fili i Kili wybraliśmy elfy na narzeczone. Ich zdaniem za bardzo połączyliśmy linię Durina z krwią elfów”. Thorin westchnął.

"Co to za różnica?" Zapytał Bilbo, kręcąc głową. „Wszyscy jesteśmy tacy sami, jeśli o to chodzi”.

Thorin spojrzał na Bilba i uśmiechnął się delikatnie. „Nie wszyscy wierzą tak jak wy, hobbici. Świat byłby milszym miejscem, gdyby chociaż kilku więcej tak wierzyło”.

Bilbo zachichotał i odwrócił się, by spojrzeć na pole, po czym wskazał: „Widzę kogoś, kto idzie starą drogą do Ereboru”.

Thorin odwrócił się i spojrzał z powrotem na drogę. Widział także postać idącą drogą, z pewnością nie był to krasnolud. Mrużył oczy, próbując domyślić się, czy to mógł być Arnial wracający.

– Dlaczego jest sama? Thorin pytał głównie do siebie, ale na głos.

- Czy inne elfy nie podróżowałyby z nią? Bilbo zapytał: „A jeśli coś jest nie tak?”

Thorin odwrócił się, by spojrzeć na korytarze i zobaczył Dwalina stojącego na straży, jak zawsze, i zawołał go. Rozkazał mu wysłać kilku zwiadowców na drogę, aby eskortowali każdego, kto szedł drogą do Ereboru. Dwalin skinął głową i zaczął znikać w korytarzu, aby odebrać zamówienia.

********

Kiedy wysłane przez niego krasnoludy odzyskały Arnial i zwróciły ją do Ereboru, spotkał się z nią w sali tronowej. Kiedy Thorin przybył, wydawała się w dobrym nastroju, ale gdy odwróciła się, by na niego spojrzeć, dostrzegł smutek w jej oczach.

Arnial skłonił się. „Pozdrowienia od króla Thorina”.

„Arnialu, dlaczego wróciłeś sam. Zakładałem, że Thranduil przynajmniej bezpiecznie cię tu odprowadzi.”

„Wątpię, czy jeszcze przez jakiś czas go usłyszymy, obawiam się, że nie rozstaliśmy się w dobrych stosunkach”. powiedziała z westchnieniem. - Ale on będzie honorował każdy traktat, na który się zgodził, bez żadnych pytań z krasnoludami.

„Będziesz musiał mi powiedzieć, co się wydarzyło, ale najpierw musimy omówić z radą sprawy dotyczące nadchodzącego ślubu”. Thorin powiedział, klepiąc ją dłonią po ramieniu.

Uśmiechnęła się do niego i położyła swoją dłoń na jego dłoni. Arniall poszedł za nim z powrotem do sali narad i zaczęli przygotowania do ślubu. Była więcej niż zadowolona z planów uroczystości i niewiele chciała dodać poza tym, że będzie musiała wybrać się w podróż przed ślubem.

– Dlaczego byłoby to konieczne? Thorin zapytał marszcząc brwi. „Przy tych wszystkich orkach podróżowanie po drogach staje się zbyt niebezpieczne.”

„Mam przyjaciela, któremu powierzyłam coś, co muszę mi zwrócić. Prezent dla pana młodego”. - powiedziała z uśmiechem do Thorina.

Thorin uśmiechnął się blado i szeroko rozłożył ręce. „Jeśli upierasz się, że to konieczne, niech tak będzie, ale nie pójdziesz sam”.

– Dlatego będę z nią podróżować. – powiedział Gandalf z miejsca, w którym siedział. „Obawiam się, że chciałbym wrócić na drogę, na której zbyt długo przebywałem w jednym miejscu, które mi odpowiada”.

„Z chęcią powitam tę firmę”. Arnial go zapewnił. „No cóż, z pewnością nie możesz się teraz sprzeciwić, Thorinie, mimo wszystko będę podróżować z czarodziejem”.

Thorin westchnął i skinął głową, mówiąc: „Dobrze, ja i twoje służebnice, Seraph i Laurel, dokończymy planowanie ceremonii”.

Arnial skinął głową, po czym powoli wstał. – W takim razie wychodzę, im szybciej wyjdę, tym szybciej wrócę.

Arnial odwrócił się i ruszył w stronę drzwi, a za nim Gandalf, który posłał mu szeroki uśmiech przez ramiona. Po chwili opuścili salę narad i byli w drodze z Ereboru.

********

Dithinia patrzyła, jak elfka i czarodziej znikają na drodze z Ereboru. Wiedziała, że ​​teraz nadszedł czas, aby wykonać swój ruch. Odwracając się, ruszyła kamiennymi korytarzami do sali rady, trzymając rękę na torbie na biodrze. Wiedziała, że ​​w torbie znajduje się jej gwarancja na nową królową Ereboru.

Ze złośliwym uśmiechem weszła do sali tronowej i zobaczyła radę przychodzącą z drugiego pokoju, a za nimi dwie elfie kobiety. Rozpoznała, że ​​to czekające na nią pokojówki, i zadrwiła. Trzymali się ramion Fili, kalekiego siostrzeńca króla, szydziła na myśl, że zniżyliby się do kaleki, żeby spróbować kołysać się na tronie. Nigdy nie byłby w kolejce do zostania królem dla niej, teraz był tylko stratą miejsca.

Dithinia zobaczyła, jak rada odwróciła się, by spojrzeć na jej podejście.

„Witam cię, Królu Pod Górą. Słyszałem, że wybrałeś narzeczoną. Mam nadzieję, że plotkarze są po prostu źle poinformowani” – powiedziała Dithinia z uśmiechem. „Ponieważ ty sam mnie nie zapytałeś”.

Balin rzucił jej kwaśne spojrzenie, ale ona zignorowała go i wpatrzyła się w burzliwe oczy króla o kamiennej twarzy.

– To dlatego, że nie jesteś panną młodą. Thorin powiedział bez emocji.

„No cóż, w takim razie jest to niezręczne. Myślę, że nie byłbyś zainteresowany tym, co wiem”. Dithinia powiedziała marszcząc brwi, odwracając się do drzwi. – Ale w takim razie przypuszczam, że nie interesuje cię już Arkenstone, skoro elfka da ci wszystkie klejnoty, jakich zapragniesz.

Przez kilka chwil panowała cisza, zanim kazano jej się zatrzymać.

„Co masz na myśli Arkenstone?” Balin domagał się jego głosu jak lodu.

– Lepiej odezwij się, dziewczyno. Dwalin splunął.

Dithinia skierowała wzrok na króla. Jego oczy zwęziły się na wzmiankę o kamieniu i widziała już ten błysk w jego oczach. Słyszała, co smocza choroba zrobiła z tymi, którzy na nią cierpieli, głód w ich oczach, gdy pożerało ich pragnienie posiadania przedmiotu. Zrobiliby wszystko dla tego przedmiotu, a słabością króla był Arkenstone. Wiedziała, że ​​poślubi ją, jeśli podaruje mu kamień, nawet się nad tym nie zastanawiał.

„Czy możesz wyprodukować kamień, czy nie?” – zapytał Thorin, patrząc w podłogę.

Jego oczy były szeroko otwarte, nozdrza zdawały się rozszerzać, a usta rozchylone, jakby oddychał przez usta. Stawał się już człowiekiem opętanym, myśląc tylko o odnalezieniu kamienia.

„Oczywiście za odpowiednią cenę.” Dithinia zamruczała.

"Nazwij to?" – zapytał Thorin.

„Wyjdź za mnie, nazwij mnie swoją królową. Jeśli chcesz sypiać z elfami, to nie moja sprawa, ale one nigdy nie pozwolą ci spłodzić dziedzica”.

"Jak śmiesz!" Balin warknął, tupiąc laską o ziemię. – Czy nie czujesz wstydu?

„Uspokój się, staruszku. Byłabym królową, to nie tak, że miałabym władzę króla, od żony wystarczy, żeby urodziła ci synów. Jestem najmłodszą i najzdrowszą z karłowatych kobiet, jakie znasz muszę wybierać. Elf nie powinien był nawet liczyć.

Seraph i Laurel wymienili spojrzenia, po czym spojrzeli na Thorina. Uśmiechnęła się, gdy zbladli, odsuwając się od Fili.

„Masz umowę” – warknął Thorin. „Ale tylko pod warunkiem, że uda ci się wydobyć kamień”.

- Thorinie, nie możesz mówić poważnie! Fili eksplodował. „Dałeś słowo Arnialowi, czy to nic dla ciebie nie znaczy?”

Dithinia zaśmiała się szorstko i sięgnęła do torby, wyciągając zawinięty przedmiot. Powoli zdjęła opakowanie przedmiotu, odsłaniając najpiękniejszy klejnot, jaki kiedykolwiek wydobyto z krasnoludzkich kopalni. Kamień był idealnym owalem, bez żadnych śladów narzędzi ani krawędzi, zdawał się świecić własnym życiem. Jego blask był biały i miał jasne odcienie fioletu, aż osiągnął ciemniejszy środek, a kiedy uderzyło w niego światło, wydawało się, że w środku wiruje białe światło.

Oczy Thorina rozbłysły, gdy to zobaczył, a ona widziała, jak jego oczy zwęziły się na widok samego kamienia.

Dithinia uśmiechnęła się, gdy zobaczyła, jak jego najbliżsi przyjaciele i siostrzeńcy wyglądali na absolutnego przerażenia na widok kamienia. Wiedziała, że ​​byli przerażeni tym, co będzie dalej. Byłoby tak jak wcześniej.

Słyszała historie o jego skupieniu na sobie, nagłej paranoi i intensywnej nienawiści do tych, którzy sprzeciwiali się jego pragnieniom. Jego nienawiść do elfów.

Mogłaby to wykorzystać.

– To kiedy się pobierzemy?

Thorin zmarszczył brwi, ale jego wzrok utkwił w kamieniu, którego tak pragnął, i lekko skinął głową. „Trzy dni powinny wystarczyć na załatwienie wszystkiego”.

********

Arnial i Gandalf podróżowali z kilkoma przystankami, ponieważ było to coś, w czym czuli się komfortowo. Przez większą część podróży milczeli, ale nie było to niezręczne. Wracali przez Mroczną Puszczę, aż dotarli do skrzyżowania rozgałęziającego się na dwie różne ścieżki, przy czym każda z nich planowała udać się w dwie różne strony.

„Doceniam twoje towarzystwo podczas tej podróży, Gandalfie”. Arnial powiedział z uśmiechem.

„Przyjemność po mojej stronie, Lady Arnial, bądź bezpieczna do końca podróży, moja choroba”. - powiedział z miłym uśmiechem.

– Dokąd masz zamiar stąd iść?

„Chciałbym nadal odwiedzać Lady Galadrielę, minęło kilka lat, odkąd ją ostatni raz widziałem”. Gandalf powiedział wzdychając. „Nie należy robić tak długich odstępów między wizytami u znajomych, nigdy nie wiadomo, kiedy się ostatni raz widzimy”.

„To prawda. Bądź bezpieczny przez resztę swojej podróży, Gandalfie, obyśmy się jeszcze spotkali”.

"Czy możemy się jeszcze spotkać."

Arnial i Gandalf uścisnęli sobie dłoń w tradycyjny sposób, po czym rozeszli się w przeciwne strony. Gandalf udaje się z wizytą z Lady Galadrielą i Arnialem udającym się do jej przyjaciela.

Znała elfa od wielu lat i zawsze ufała jego osądowi w sprawach, więc zostawiła mu magiczny amulet, po którym zapewniła, że ​​wróci po niego na czas. Służył z nią na stanowisku żołnierza i spędzili wiele lat w swoim towarzystwie.

Amulet był zaczarowany, a stary elfi kowal wykonał go w magicznych wodach w głębokiej jaskini pod krainami elfów. Kowal wykonał go z czystego srebra, cienkiego jak sznurek, a do wisiorka amuletu użył srebra w sznurkach, w których znajdował się pojedynczy diament w kształcie łzy. Zaklęcie zapewniłoby każdemu, kto je nosił, dłuższe, zdrowsze życie, prawie jak elfie, ale nic nie mogło zapewnić życia wiecznego.

Arnial otrzymał amulet od Thranduila, który powiedział, że jej matka chciała, żeby go dostała, gdy osiągnie pełnoletność. Otrzymała amulet w wyznaczonym terminie, a kiedy została wysłana na walkę z orkami na obrzeżach ich ziem, powierzyła go swojej przyjaciółce.

Arniał podróżował w milczeniu przez kilka godzin, zanim do niego dotarł.

Miejscem, do którego przybyła, był zagajnik drzew z drewnianym domem wbudowanym w gałęzie. Dom był eleganckim, elfim wystrojem, do którego zawsze przywykła, gdy dorastała. Okna były otwarte i tak naprawdę nie było tam drzwi, tylko piękny niebieski materiał rozciągnięty nad wejściem.

– Thrimdalu, jesteś tu? Arnial zadzwonił do domu.

Za drzwiami rozległ się ruch, po czym w drzwiach pojawiła się jej przyjaciółka.

Thrimdal był jak większość elfów. Wysoki, szczupły i elegancki, nawet po prostu stojąc. Jego włosy były długie, jedwabiście blond, oczy błękitne, ostre kości policzkowe i blade rysy. Miał na sobie białą szatę z niebieską szarfą przewiązaną w talii.

– Arnialu, miło mi cię widzieć. Słyszałem, że będziesz w okolicach Ereboru i właśnie się pakowałem, żeby cię odwiedzić. - powiedział, obejmując ją delikatnie.

Uśmiechnęła się. „Mi też sprawia radość, że cię widzę. Miałam nadzieję, że cię zobaczę.”

– Słyszałem, że prawdopodobnie bierzesz ślub z Królem Pod Górą.

– To prawda, że ​​zgodził się zaplanować ślub, a ja udałem się do ciebie, żeby odzyskać kamień. powiedziała uśmiechając się. „Jestem wdzięczny, że zatrzymałeś to dla mnie przez cały ten czas”.

Thrimdal uśmiechnął się i dał jej znak, aby poszła za nim do pięknego drewnianego domu. Przeszedł do innego pokoju, podczas gdy ona czekała w większym pokoju, patrząc na rzeźby w drewnie.

„Oto jest” – powiedział, wyciągając małe drewniane pudełko. „Życzę ci wszystkiego najlepszego i nie mogę się doczekać, aby wziąć udział w uroczystości”.

„Dziękuję, Thrimdalu”.

Arnial stała przez chwilę, patrząc na pudełko, po czym wróciła do swojej przyjaciółki.

– Lepiej już idź. Twój pan młody czeka. Thrimdal powiedział z życzliwym uśmiechem. „Do zobaczenia wkrótce”.

********

Minęły dwa dni, odkąd Arnial opuścił Erebor, a Dithinia zawarła pakt z Thorinem, a do ich ślubu pozostał tylko jeden dzień.

Fili i Kili spakowali już resztę swoich rzeczy, gdy w ciągu dwóch dni nie udało im się przekonać Thorina do rozsądku. Wysłali wiadomość do żony Kiliego, Tauriel i planowali wyruszyć do domu.

Razem z nimi podróżowały elfy Serafin i Laurel. To oni prowadzili wóz, w którym musiał jechać przez większą część podróży. Bilbo również zapisał się na podróż z nimi, aby móc wrócić do domu, do Shire. Najbardziej zszokowało to, że Balin zgodził się opuścić z nimi Erebor. Nie czuł się już mile widziany w radzie Thorina.

Krasnoludy wypytywały ich, dlaczego wyjeżdżają przed ślubem wujków, a oni powiedzieli prawdę, nie chcąc już widzieć dobra w Thorinie. Łamał przysięgi, kłamał i wydawało się, że przejmuje się tylko jedną rzeczą. Arkenkamień.

„Mam nadzieję, że spotkamy Arnial na drodze, ona nie musi tu wracać”. Laurel stwierdziła, że ​​jej oczy wyrażają niepokój.

„Nie wiem jednak, czy będzie zła, czy zasmucona tą wiadomością”. Serafin szepnął smutno.

– Najlepiej będzie, jeśli wyruszymy w drogę, jeśli mamy nadzieję ją złapać, zanim opuścimy terytorium. - powiedział Kili, prowadząc wszystkich do bramy.

– Myślisz, że wróci przed przeklętym ślubem? – zapytał Fili, gdy bramy się otworzyły.

"Przed jutrzejszym?" – zapytał Balin, marszcząc brwi. „Wszyscy wiemy, że Thorin jest zbyt uparty, aby teraz zmienić zdanie. Już ogłosił to publicznie, nawet jeśli chciałby poślubić Arnial po jej powrocie, jest królem i będzie musiał żyć z wyborami, których dokonał”.

Balin westchnął i spiął konia, by grzecznie pomachał odźwiernemu, gdy przechodził. Strażnik i uzbrojeni strażnicy salutowali, gdy ich mała karawana opuszczała miasto Erebor, mijając ich.

********

Na balkonie z widokiem na pola pomiędzy Ereborem i Dale, gdy karawana oddalała się od miasta, stali Thorin i Dithinia. Twarz Thorina była pozbawioną emocji maską, ale jego oczy były pełne bólu.

Dithinia miała ten sam złośliwy uśmiech, co przez ostatnie kilka dni. Miała zostać królową i nie było już nikogo, kto dbałby o Thorina, by powstrzymywał ją przed kontrolowaniem króla.

Podobne artykuły

Skyrim: Przygody Carthalo, część 1

Carthalo pogładził ją po policzku, czując gładką, zimną skórę i odgarniając kruczoczarne włosy z oczu. – Lidio – powiedział, a jego chrapliwy głos przeszedł w szept do jej ucha – rozluźnij się. To nie jest dla ciebie kolejny ciężar. rozpiął jej koszulę, a ona lekko zadrżała pod jego dotykiem. – To nie jest polecenie twojego Thane. jego silne ręce podniósł ją w pasie i zaniósł do łóżka. Deski podłogowe zaskrzypiały, gdy niósł ją po schodach Breezehome. Położył ją delikatnie na łóżku i zaczął całować jej szyję, mówiąc jednocześnie: „To jest dla ciebie, to jest za wszystko, co zrobiłeś i za wszystko...

1.7K Widoki

Likes 0

Tata wraca z pracy do domu (pt. 7)

Minęło kilka dni, odkąd tata i ja byliśmy w stanie się wygłupiać. Byłem na niego tak napalony, że chciałem go zgwałcić za każdym razem, gdy go widziałem, ale mama zwykle była w pobliżu i wiem, że przynajmniej by się wkurzyła, gdyby wiedziała, co robimy. Korzystałem jednak z każdej okazji, żeby mu dokuczyć. Pewnego dnia wszyscy robiliśmy razem kolację i upewniłem się, że ocierałem się o niego za każdym razem, gdy się mijaliśmy, i kilka razy potarłem jego krocze dłonią, kiedy byłem pewien, że mama nie patrzy. Pewnego dnia, gdy oglądał telewizję, a mama była w biurze, pracując nad czymś do pracy...

1.1K Widoki

Likes 0

Ciocia Rut 2

Rut 2/szwagierka Następnego ranka z trudem mogłem zjeść śniadanie w oczekiwaniu na to popołudnie z Edith, szwagierką mojej ciotki. Ciocia Ruth wyglądała okropnie, siedząc po drugiej stronie stołu. Zapytałem: „Jak się ma Al?” „Niedobrze, nie sądzę, żeby przetrwał dużo dłużej” – powiedziała. Jej oczy wypełniły się łzami. Dla odmiany dzieci były całkiem niezłe. Bez kłótni i narzekania. Obszedłem ją od tyłu i zacząłem masować jej szyję i ramiona. Były ciasne jak bęben. Ciocia Ruth powiedziała: „Och, to takie miłe uczucie, masz miły akcent. Nie spałem zbyt wiele zeszłej nocy. Chyba się położę na jakiś czas. Jeśli zdarzy mi się zasnąć, proszę...

880 Widoki

Likes 0

Mentorowanie Brandona 2

MENTOROWANIE BRANDONA Przez Boba Rozdział 2: Moje marzenie się spełnia! Pukanie do drzwi - WRESZCIE! Moje serce waliło przez dłuższy czas i teraz nic się nie zmieniło. Zacząłem iść, aby otworzyć drzwi, kiedy Dave wyskoczył ze swojej koi i podbiegł. Kiedy otworzył drzwi, zobaczyłam Brandona stojącego w korytarzu. „Hej, Dave. Co słychać?” rozległ się głos, na który czekałem. „Niewielki facet, po prostu robi jakieś gówno dla historii”, brzmiała odpowiedź Dave'a. „Tak, słuchaj tego. Właściwie muszę porozmawiać z Bobem o mojej nauce. Ma pana Knopa i wiem, że może dać mi kilka wskazówek”. Wow, co za zdanie sobie pomyślałem. Dave otworzył szerzej...

882 Widoki

Likes 0

Charles pomaga swojej matce znów poczuć przyjemność Rozdział 7

Słowa od Autora: Witam wszystkich, dziękuję za przeczytanie mojej historii do tej pory. Od bardzo uczciwego czytelnika dowiedziałem się, że moja historia stała się bardzo nudna. Przepraszam, jeśli tak uważasz, na moim drugim forum nigdy tak naprawdę nikt mi nie powiedział mi to, więc nigdy tego nie brałem pod uwagę. Również niektórzy z was mogą zauważyć błędy gramatyczne i ortograficzne, niektórzy po prostu przez pomyłkę, nie jestem profesjonalnym pisarzem, a pisanie nie jest w moim opisie pracy, więc nie zobaczysz zbyt wiele zaawansowanej technologii pisania ze mną , także jeśli chodzi o pisownię, niektóre słowa mogą być pisane inaczej w przypadku...

529 Widoki

Likes 0

Mógłbym ci pomóc... Część I

Ja i moja dziewczyna leżeliśmy w jej łóżku. Miała wtedy 23 lata, nazywa się Tanya. Byłem nagi, ona miała na sobie obcisły biały top i jedwabną halkę, też koloru białego. Uwielbiałem sposób, w jaki jej duże piersi wypełniały jej koszulę, jej sutki były twarde i jeszcze bardziej pchały moją rogówkę. Jak wiele razy wcześniej oglądaliśmy film porno. Jednak tego dnia wydarzyło się coś wyjątkowego. Nie byliśmy sami... Nazywam się Tomas, jestem 27-letnim chłopakiem o blond włosach i zielonkawo-niebieskich oczach. Mam 6'2'' wzrostu i wysportowany. Jedyną rzeczą w moim ciele, której nie lubię, jest mój jedyny 5 1/2 '' długi i 1''...

452 Widoki

Likes 0

Seks przez telefon z Patricią

Kiedy niedawno jechałem do celu mojej następnej podróży służbowej, pomyślałem o gorącym liście, który moja piękna żona wysłała do mojego ostatniego miejsca. Moja żona Patricia jest cudowną brunetką z pięknymi piersiami 35D, gorącą dupą i pasującymi udami! List brzmiał: Mój Najdroższy Kochanku, Tak dużo teraz o tobie myślę... Bolą mnie lędźwie. Właśnie zrobiłem coś niegrzecznego i seksownego... Mam nadzieję, że ci się spodoba! Zgoliłem WSZYSTKIE włosy z mojej cipki. Ooo, kochanie! Potem poszłam pod prysznic i się namydliłam. To było gorące!! Chciałbym, żebyś tu był. Mogłeś obejrzeć. Mogłem patrzeć, jak twardniejesz. Twój kutas jest niesamowity! Na samą myśl o twoim wielkim...

411 Widoki

Likes 0

Nowe początki — cz. 4, rozdz. 03

Cerować! W tym w ogóle nie ma seksu! Po prostu grupa ludzi rozmawia! Rozdział 3 „Ktoś przeszedł przez tunel czasoprzestrzenny w Grocie Lisy?” – zapytała Alicia, a jej oczy rozszerzyły się ze zdziwienia. Kto to był? Kogoś, kogo znamy? – Nie – odparł Jake. „Jakaś ciężarna dziewczyna z Kanady i jej chłopak. Dziewczyna twierdziła, że ​​najwyraźniej spotkała kiedyś Beth. A Beth ją zainicjowała. – Beth była dawno temu, Jake – powiedział Frank. – Chcesz powiedzieć, że jest długowieczna? Jak my? Tak! Zarówno ona, jak i jej chłopak – odparł Jake. – Jaki jest jej chłopak? – zapytała Tanya, uśmiechając się psotnie...

307 Widoki

Likes 0

Lekcje z podwórka, część IV

Bobby pierwszy wszedł pod prysznic, a tuż za nią jej nowy mąż. Junior przytulił się do niej od tyłu i objął ją ramionami, przytulając ją w najczulszy sposób. Byli małżeństwem niecały dzień, a on tyle razy i na wiele sposobów wyznawał jej miłość. Bezgranicznie uwielbiał swoją młodą żonę i teraz bardziej niż kiedykolwiek zamierzał dopilnować, aby nic jej się nie stało, bo przecież to ona nosiła jego dziecko. Pobrali się tego ranka w jego domu, aby ich dziecko nosiło nazwisko Juniora. Oboje byli bardzo młodzi, ale znali się całe życie i fakt, że w końcu się pobrali, nie był dla nikogo...

307 Widoki

Likes 0

Clarissa Morgen – część 1

Clarissa Morgen była na polowaniu. Jej kariera dziennikarska przeżywa kryzys od prawie 3 miesięcy, a redaktorzy bez przerwy namawiają ją, by napisała przełomową historię. Po wielu wyczerpujących nocach znalazła historię, która przykuła jej uwagę. W ostatnich tygodniach w mieście włamano się do kilku domów. Według jej źródeł, wnętrze każdego domu zniszczonego na obrazie galeonu było rozdarte. Zaintrygowana tymi wzorami, przeprowadziła pewne badania w nadziei, że czegoś się dowie. Prawie potrafiła odgadnąć wzór, ale zawsze czegoś brakowało. Włamano się do 5 domów. Zniszczono 5 obrazów. Wygląda na to, że wszystkie obrazy mają podarte płótno i tych podartych fragmentów teraz brakowało. Konkretnie część...

294 Widoki

Likes 0

Popularne wyszukiwania

Share
Report

Report this video here.