Wersja ostateczna: Autobiografia

61Report
Wersja ostateczna: Autobiografia

Ostateczny szkic:

Autobiografia

================================================== =============

Sezon tenisowy w końcu dobiegł końca.


Po ostatnim meczu potknęłam się na korcie, zdejmując przepoconą koszulkę i udając się do torby. Amber siedziała obok i patrzyła, jak idę w jej stronę, a na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
"Dobra robota."
"Dzięki." Dyszałem, chwyciłem wodę i upuściłem koszulę na jej kolana.
– Uch, nie kocham cię aż tak bardzo. Rzuciła spoconą szmatę na stół, a potem odwracając się do mnie, poklepała mój nagi brzuch.

"Wygląda dobrze."
W ciągu ostatnich kilku tygodni stałem się silniejszy i bardziej muskularny. Pozwoliłem sobie na delikatny uśmiech. "Tak? Pokaż mi swoje."
Zaśmiała się. "Może później."
Wyjęłam z torby drugi komplet ubrań i trochę mydła.
– Wyruszymy, gdy się przebiorę. Trzymaj się mocno.”

Pozwalam, aby wrząca woda spływała po moim ciele, oczyszczając pot i brud dnia. Jednak tak naprawdę nie sprawiło to, że poczułam się czystsza.
Nie marnowałem czasu. Umyłem zmęczone ciało i wyszedłem z prysznica, spotykając się ponownie z Amber, a następnie z powrotem do samochodu.
„Chcesz się zdrzemnąć przed filmem? Mamy jeszcze mnóstwo czasu.
"Brzmi wspaniale." Skinąłem głową, wychodząc z miejskich dziedzińców w stronę mojego domu.

Zachichotała, gdy wyczerpany upadłem na łóżko i wspiąłem się w moje ramiona, gdy jej je podawałem.
Jej ciało było zawsze zimne, tak jak moje. Wkrótce poczułem, że drżę, więc wśliznąłem się pod kołdrę, uśmiechając się złośliwie, ponownie blokując jej dostęp do moich ramion i wtulając się pod koc. Roześmiała się i wspięła się na mnie, po czym zwijaliśmy się w splątany stos kończyn i narzut na łóżko, całując się czule.

Jej dłonie znalazły się pomiędzy nami, a ja podskoczyłem ze zdziwienia, gdy chwyciła mojego fiuta przez szorty.
"Hmmm…"
Złapałem ją za ramiona i obróciłem ją na łóżku, tak że wróciliśmy do łyżkowania. Jęknęła.
"Wybacz kochanie. Nie jestem w nastroju.

-------------------------------------------------- -------------------------------------------------- --------

Rok szkolny wreszcie dobiegł końca.


Kiedy wyszłam na szkolny parking, zastałam Emily czekającą na mnie przy moim samochodzie.
„To niespodzianka.” Podszedłem do niej, objąłem ją w talii i poczęstowałem się pocałunkiem. „Czy opuściłeś zajęcia wcześniej?”
Zaśmiała się. „Uważaj się za szczęściarza, Ben”.
"Ja robię."

Wsiedliśmy do samochodu i odwiozłem ją do domu. Planowałem ją tylko podrzucić, ale dostała nowego zwierzaka. Weszliśmy do jej domu. Do jej pokoju. Na jej łóżko.

Zdjęła moją koszulę, zanim się zorientowałem, a jej dłonie były miękkie, gdy głaskały moje umięśnione ramiona, klatkę piersiową i wyraźny brzuch, zanim ruszyły w dół. Uśmiechnąłem się do niej, gdy rozpinała moje dżinsy, z ciekawością wsuwając palce do środka, jej oczy patrzyły niewinnie w górę, odkrywając mojego grubego fiuta ze spodni i gładząc go czule.
Widziałem, że robiła to już wcześniej.
Moje ręce były zajęte podsuwaniem jej koszulki, aby objąć jej piersi, ugniatać je i kształtować według własnego uznania.

Emily zmarszczyła brwi, patrząc na mnie. – Nie dość dobrze, co? Spojrzałem w dół zdezorientowany. Myślałem o czymś innym….
Widziałem jej pełne usta całujące mojego kutasa; ale nawet nie byłem twardy.

Usłyszałem trzask drzwi garażowych, sygnalizujący przybycie jej rodziców.
"Gówno."
Natychmiast z niej zszedłem, włożyłem kutasa z powrotem do spodni, wziąłem koszulkę, pocałowałem ją na pożegnanie i wyszedłem.

-------------------------------------------------- -------------------------------------------------- --------

Lato w końcu dobiegało końca.

„Shelli.” Moje ręce trzymały ją mocno w miejscu za ramiona. „To nie przejdzie”.

-------------------------------------------------- -------------------------------------------------- --------
---Część wreszcie się skończyła.
„Jessika. Potrzebuję trochę czasu z dala od tego związku.

-------------------------------------------------- -------------------------------------------------- --------

--- Piosenka wreszcie się skończyła.
– Nie czuję do ciebie tego samego, Ashley.

-------------------------------------------------- -------------------------------------------------- --------

Była absolutnie piękna, Danielle. Jej pełne czerwone usta zaledwie kilka cali od moich, gdy zawisłem nad nią, moje spocone ciało wepchnęło się gwałtownie w jej, ale nie mogłem otworzyć oczu, żeby się tym napić.
Wiedziałem, że ona też się pociła. Jej oczy zawsze przypominały mi niebo uderzające w ocean: ogromne, niebieskie i niemożliwie piękne. Wiedziałem, że jej usta były lekko otwarte, jakby próbowała ułożyć słowa, ale jedyne, co z nich wyszło, to gardłowe jęki, gdy wsuwałem i wyjmowałem z niej penisa; rucham ją powoli, spokojnie…

-------------------------------------------------- -------------------------------------------------- --------

Kiedy odeszła, poczułem się trochę beznadziejnie. Nie miałam nic innego do roboty.
Przeniosłam wzrok z łóżka na biurko, które zwykle było zawalone papierami, przeciągami i na wpół wypitymi butelkami Gatorade, było czyste i uporządkowane. Nie pisałem już tyle.

W ogóle już nie pisałem.
Straciło na atrakcyjności.

Wszystko straciło swój urok.


Westchnęłam, przewróciłam się i sięgnęłam po telefon.
5 nieodebranych wiadomości.
Przeczytałem je wszystkie, ale na żadne nie odpowiedziałem.
Jedną z nich była moja mama, która pytała, gdzie jestem. Dwa z nich były zaproszeniami na imprezę. Jednym z nich był mój trener, który przypominał wszystkim, aby pozostali w formie na przyszły sezon. Jedną z nich była Danielle, która opowiadała, jak zostawiła gdzieś torebkę.

Rozplątałem zabrudzoną spermą pościel. Tak. Jej portmonetka.
Położyłem go na stoliku nocnym, żeby o nim nie zapomnieć.
Dlaczego zabrała torebkę do łóżka, kiedy uprawialiśmy seks?
Przekręciłam się ponownie na drugi bok, zamykając oczy i próbując zmusić się do drzemki.


Mój telefon dzwonił. Wrrrr.

"Cześć?"
„Bena? Dlaczego nie odpowiedziałeś?”
„Przepraszam, dopiero teraz spojrzałem na twoją wiadomość”.
„No cóż, możesz to przynieść?”
"Teraz?"
"Tak! Oczywiście! Są tam wszystkie moje rzeczy!”
– OK, za chwilę przyjdę.

Już miałem się rozłączyć, ale zdałem sobie sprawę, że ona nadal mówi.

„Och, Ben?”
"Tak?"
„Dostałeś SMS-a o przyjęciu Hammonda?”
"Tak."
– Cóż, wiem, że go nie lubisz, ale jego siostra pożyczyła mój sweter, którego potrzebuję, więc czy możemy wpaść na chwilę, żebym mógł go odzyskać?
„Nie możesz iść sam? W tę środę jestem zajęty.
"NIE! Nie mogę iść sama na imprezę!” Powiedziała to jakbym był głupi. „Nie musisz z nikim rozmawiać, po prostu dołącz do nas”.

Westchnąłem.
"Dobra, na razie."
„OK, kocham cię, kochanie, pa!”
"Dobra, na razie."


Wrrrr….

-------------------------------------------------- -------------------------------------------------- -----

Dom Lesliego Hammonda przypominał raczej posiadłość. Była zepsuta, dziwka i suka. Ale wszyscy przychodzili na jej imprezy. Najwyraźniej nawet ja.

Gdy tylko przeszliśmy przez frontową bramę, usłyszałem pulsujący rytm w domu. Głośność podwoiła się, gdy weszliśmy do drzwi, przeciskając się przez bałagan wijących się i ocierających o siebie ciał.
Wszyscy wydawali się mokrzy. Czy oni sami polewali się piwem?
Gdy tylko przyjechaliśmy, oddaliłem się od Danielle i przecisnąłem się do kuchni. Brat Leslie, Todd, był moim bliskim przyjacielem. Zwykle kręcił się w pobliżu jedzenia.

„Bena”.
"Cześć, stary. Co słychać?"
Usiadłam przy barze obok niego i patrzyliśmy, jak para rucha się na kanapie w salonie. Obrzydliwe.
"Gdzie jest twoja dziewczyna?"
„Szukam twojej siostry”.
On śmiał się. – Zaciągnęła cię tutaj?
"Tak."

Todd wstał, żeby wziąć trochę kurczaka ze stołu i wrócił z talerzem również dla mnie.

„Słyszałem, że nie spotykasz się już zbyt często z Ryanem. Wdajesz się w bójkę?”
Wzruszyłem ramionami. "O nie. Po prostu ostatnio się nie widywaliśmy.
– Cóż, on jest gdzieś tutaj. Złapał mnie za ramię i wyprowadził miauczenie z kuchni. – Znajdę go dla ciebie.
"NIE! To… w porządku, nie…”

Jednak moje słowa zostały pochłonięte przez pulsujący rytm muzyki.

-------------------------------------------------- -------------------------------------------------- --------

Był na korytarzu na piętrze, właśnie wychodził z sypialni Leslie z dziewczyną. Wiedziałam, że moje serce drży, ale nie czułam tego. Było mi zimno i odrętwiało, a usta miałam mocno zaciśnięte.

Staliśmy i patrzyliśmy na siebie dłuższą chwilę.

"Hej."

Zamrugałem, niemal zaskoczony.


"Hej."


"Co słychać?"

"Niewiele."


Dziewczyna obok Ryana minęła nas i wyszła z korytarza, a Todd poklepał mnie po plecach. „Znowu robię się głodny. Później."
I nagle zostaliśmy sami.
Już nawet nie słyszałem tej wkurzającej muzyki.


"Więc…"

– Dobrze się czujesz?

„Tak, całkiem nieźle.”




"Minęło trochę czasu."

"Tak. To ma."



………



– Czy to była twoja dziewczyna?

"NIE."


"Widzę."



………?




– Spotykasz się z Danielle, prawda?
"Tak ale…"

"Co?"

„Ona jest trochę…”
"Irytujący?" skończył dla mnie.

Zaśmiałem się. "Tak. Wie, że nienawidzę Hammonda, a mimo to mnie tu ciągnie!
Ryan zaśmiał się. – Tak, zdecydowanie powinienem był cię ostrzec, w co się z nią pakujesz.
– Ale jest dobra w łóżku.
„Haha, tak?”

Siedzieliśmy teraz na podłodze w korytarzu, wygodnie naprzeciw siebie.

– Słyszałem, że w przyszłym roku nie będziesz uprawiał tenisa.
"Co? Oczywiście, że jestem."
"Tak myślałem. Słyszałem to od Danny’ego Maca.
szydziłem. – Cóż, jestem całkiem pewien, że to było z zazdrości.
„Och, pokonałeś go w tym roku?”
„Tak, stałem się znacznie silniejszy”. Podwinąłem rękaw koszuli, żeby pokazać swoje bicepsy. Gwizdnął.
„Ach, raz laska, zawsze laska”.
Śmiałem się. „To ja, w porządku.”

Oczy Ryana pięknie się zaświeciły. „A propos” – wstał – „siostra Kevina”.
"Co z nią?"

„Freddy właśnie wysłał mi SMS-a, że ​​jest naga w domu Mario i mówi, że chce kogoś przelecieć”.
„Ona jest taka dziwna”.
„Ale ona jest gorąca!”
„Ha. PRAWDA."
"Więc? Chodźmy."

Ja również wstałam, nie mogąc powstrzymać głupkowatego uśmiechu, który zawsze nosiłam.
– Ale bierzesz na siebie winę, kiedy Danielle dowiaduje się, że ją porzuciłem.
"Umowa."


To było tak, jakbym po czymś się otrząsnął.
Bycie tylko przyjaciółmi mi wystarczyło.

-------------------------------------------------- --------------------------------------------------

Danielle zerwała ze mną za to, że porzuciła ją na imprezie. Ale zdałem sobie z tego sprawę dopiero w następny poniedziałek, kiedy przyjaciel włączył to do rozmowy. Ale wcale mi to nie przeszkadzało. Znów byłem singlem. Otwarte dla każdego.


Ryan przywiózł do mojego domu swojego Xboxa i grał na moim łóżku. Siedziałam przy biurku i słuchałam, jak się denerwuje. Za każdym razem, gdy go zabijano, wściekał się coraz bardziej, aż w końcu zaczął krzyczeć i kopać moje ubrania na podłogę.

„Znowu je składasz.” Zbeształem go.
„Widziałeś, co zrobił ten lachociąg? Wystąpił błąd! Nie ma mowy, żeby to się stało!”

Obserwowałem go przez chwilę. Nigdy tak naprawdę nie rozumiałem Halo… nie… Po prostu byłem w tym kiepski, to wszystko.
Przyniosłem wcześniej stos poczty i dopiero teraz do niego doszedłem. Zauważyłem kogoś ze stemplem uniwersyteckim.

„Jasna cholera”.
Ryan podniósł wzrok znad gry. "Co? Obowiązki sędziowskie już?
Odwróciłem się do niego. „Królowa Maria i Westfield!”
"Co?"

Podniosłam papier. „Zostałem przyjęty na studia w Londynie”.
Zrobił paskudną minę. – Myślałem, że nienawidzisz Anglii.
Posłałam mu równie paskudną minę. "NIE. Po prostu jestem przyzwyczajony do życia tutaj… Moja mama tam chodziła.

"Więc?"

„Więc obiecała zapłacić czesne, jeśli tam pojadę”.

Zmarszczka Ryana nagle się powiększyła. Upuścił kontroler na podłogę i stanął za mną, obserwując, jak piszę odpowiedź.

„To daleko od domu”. Przypomniał mi.
– Cała moja rodzina tam mieszka, idioto.
– A tam wszystko jest droższe.
– Ale ja nie płacę czesnego.
„I… klimat jest okropny!”

Gapiłem się na niego. "Jaka jest Twoja propozycja? Czy nie mogę robić tego, co chcę?”
"NIE!"
"Co?"
„To znaczy… tak, możesz, ale zgodziliśmy się iść razem na studia!”

Parsknąłem, zaklejając odpowiedź w załączonej kopercie.
– To było w gimnazjum, Ryan.
"Więc?"
„Więc nie chcę już być geniuszem komputerowym! Od tego czasu dorosłem i ty też.

Włożyłem kurtkę i sięgnąłem po kopertę. "Trzymaj się." Powiedziałem, wychodząc za drzwi.

"NIE!" Ryan zeskoczył z łóżka, potykając się o kabel do gry i runął na mnie, tak że oboje upadliśmy na podłogę. Chwycił kopertę, ale powstrzymałam ją i wsunęłam do kieszeni. Kiedy się mocowaliśmy, twarz Ryana była teraz zarumieniona. Byłem silniejszy niż kiedyś i zmagaliśmy się jak dwaj tytani rzucający na siebie pioruny; cała ziemia drży przy każdym ryku. Krzyknęłam z frustracji, gdy mnie objął, unieruchamiając moje ramiona i siadając na mojej klatce piersiowej. Zostałam przygwożdżona i spojrzałam na niego z wściekłością.

Ryan jednak przybrał dziwny wygląd. Jakby zastanawiał się, czy coś zrobić.
Następnie,….

?

!

Co to było!?


Ryan pochylił się i przycisnął swoje usta do moich. Był mocny i pełen pasji. Ale sposób, w jaki mnie dotykał, był tak delikatny, że zamknęły mi się oczy i przymarzłam do podłogi, mimo że zdjął ręce, żeby móc trzymać moją twarz.

Przerwał pocałunek i skrzywił się jak rozpieszczone dziecko.
– Nie chcę, żebyś odchodził. Powiedział mi. – Jeszcze z tobą nie skończyłem.

Nie mam pojęcia, jaki wyraz twarzy miałam, kiedy na niego patrzyłam.
"Co masz na myśli?"

Jego wzrok paraliżował moje zmysły.
„Nadal jestem w tobie zakochany, Ben”.

Tym razem to ja wyciągnęłam rękę i przyciągnęłam go do siebie. Pocałowałam go z całą złości i apatii, które nagromadziły się w ciągu ostatnich miesięcy. Przewracaliśmy się na siebie, wpadając na ściany i meble, nie czując tego. Tylko nasze dłonie na swoich ciałach, kiedy podniosłam jego koszulę, a on rozpiął mi spodnie.
Wdrapałam się na jego klatkę piersiową i pochyliłam się, żeby ssać sutek. Zapomniałam, jak ciepłe było jego ciało – prawie nie do zniesienia. Jego dłonie były szorstkie na mojej skórze, kiedy mnie badały, a ja zadrżałam i śmiałam się, gdy łaskotał moje najbardziej wrażliwe miejsca. Odwzajemniłam przysługę, trzymając ręce na jego klatce piersiowej i przesuwając językiem w dół jego brzucha aż do szczytu spodni, i wpychając się nosem do środka. Wygiął plecy w łuk i jęknął niecierpliwie, gdy mu dokuczałam. Już widziałam zarys jego sztywnego penisa na tle cienkiego materiału spodenek do koszykówki. Zanurkowałem w nich.

Minęło dużo czasu.
Dawno temu chwytałem jego penisa, wysuwałem go ze spodenek i zachłannie przesuwałem szorstki język z jego jąder w stronę jego kutasa. Poczułam wielkie dłonie przebiegające po moich włosach, zachęcające mnie do działania.
Głaszcząc jego trzonek, wziąłem głowę do ust i zakręciłem jego napletkiem, przypominając sobie jego smak i sprawiając, że wił się pode mną.

Kręcąc się po podłodze, Ryan znalazł mojego własnego kutasa i połknął go, przez co moje serce zabiło ze zdziwienia i przyjemności, gdy zsunęłam się w dół jego gardła. W tej pozycji ssaliśmy sobie nawzajem kutasy, tam, w drzwiach mojego pokoju, jęcząc i wijąc się po podłodze jak węże, a ciała splatały się w śliskim od potu tańcu.

Nagle podniósł się ze mnie, a mój kutas wyskoczył z jego ust, przez co z trudem łapał oddech.

„Hej, Ben.”
"Hej."
"Poloz sie."

Zeszłam z jego klatki piersiowej i położyłam się płasko na plecach, patrząc na tego pięknego chłopca i zastanawiając się, co robi.

Usiadł okrakiem na moich kolanach i przycisnął tyłek do mojego mokrego kutasa, zmuszając go natychmiast do skupienia uwagi.

– Jasna cholera, Ryan. Jesteś szalony."
„Hę.” Mruknął, uśmiechając się do mnie. "Szalony dla Ciebie."

Usiadł, sięgnął pod siebie i chwycił mojego kutasa, kierując go prosto w swoją dupę.
"Gotowy?"
"Tak."
Wypuścił spod siebie nogi i pozwolił grawitacji działać.

BOŻE, był ciasny!
Wbił się w mojego fiuta z szeroko otwartymi oczami, zaciśniętymi ustami i rozerwanym tyłkiem, gdy wtargnęłam do jego ciała.
Cal po calu wsuwałam się w niego, gdy on na mnie naciskał, aż ponownie usiadł na moich kolanach, a mój długi, gruby kutas zatykał jego dziurę.

Ciepło wylało się z jego ciała, gdy się trochę odsunęłam, zmuszając Ryana do cichego pisku. I znowu, kiedy się podniosłam, pieprzyłam go delikatnie.

"Zatrzymywać się."
Moje biodra zamarły w powietrzu.
Spojrzał na mnie. „Wykonam niezbędną pracę”.

Opierał miednicę w przód i w tył na moich kolanach, powodując, że mój kutas masował ścianki jego odbytnicy. Rozwaliło mnie to.
Trzymałam go za biodra, gdy zaczął ujeżdżać mojego kutasa, nie mogąc powstrzymać jęków przyjemności, które przetaczały się przeze mnie, gdy opadał raz po raz na mojego penisa. Pieprzył się chętnie na moim grubym pręcie, coraz szybciej, gdy jego ból zamieniał się w przyjemność; nie można się zatrzymać; pożądanie jego ciała całkowicie przejmuje kontrolę.

A ja akurat byłem na przejażdżce.
Trzymałam go stabilnie, kiedy się napieraliśmy i napieraliśmy na siebie… śliska skóra uderzała… moje dłonie badały jego muskularne rysy i piękną twarz… on pochylał się, by chwycić mnie pocałunkiem; nowa pozycja powodująca zupełnie nową falę przyjemności zalewającą mojego penisa.

W ogóle nie dotknął własnego kutasa, a mimo to jego twardość wciskała się w mój brzuch, gdy się pieprzyliśmy, nawilżony potem, śliną i spermą, i ocierał się o krawędzie mojego zaciśniętego sześciopaku.
Nasze oczy zamknęły się, kiedy się całowaliśmy, i pozwoliliśmy naszym dłoniom szukać czułych punktów drugiej osoby. Wpychałam się w niego, teraz pieprząc go porządnie. Twardo, szybko i bez strachu.

To było gorące.
Było mi tak gorąco, że w ogóle nie mogłam myśleć.
Powinienem zwolnić, ale czułem, jak gotują mi się jądra, a biodra działały same, szarpiąc się w przód i w tył; wpychając mojego kutasa w ciało Ryana.
Odrywając moje usta od jego, próbowałam ułożyć właściwe słowa.

– Ach, Ryanie.
„T-tak?”
„Nie sądzę, że uda mi się zatrzymać na czas…”
"To jest dobre. Chcę, żebyś się we mnie spuścił.

Skinąłem głową, przewracając go na plecy i mocno wciskając się w jego rozdziawiony tyłek.
„Kurwa, Ben!”
"Pierdolić!"

Eksplodowałem, strzelając gęstymi strumieniami spermy do jego dziury. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że On też miał spermę, czując, jak mdlowo rozpryskuje się na moim gardle i klatce piersiowej. Jego odbyt mocno zacisnął się na moim kutasie, dojąc mnie; i wkrótce jego tyłek był pełny po brzegi, a moja sperma przelała się na moje jądra i tyłek.

Wyskoczył mój zmiękczający kutas i zostałam tam przez chwilę, obserwując, jak wycieka z niego pozostała sperma.

Leżeliśmy w swoich ramionach, wciąż na podłodze, jak głupcy.
Szczęśliwi głupcy.
Całkowicie radośni, całkowicie śmieszni, szaleni głupcy.

„Nigdy nie przestałem cię kochać, Ryan”. Pocałowałem jego spocone czoło.

"Dzięki Bogu." tylko tyle udało mu się odpowiedzieć.

-------------------------------------------------- -------------------------------------------------- --------

Znów założyłem szorty i usiadłem przy biurku, otoczony wspaniałymi możliwościami atramentu i papieru.

Ryan podszedł do mnie od tyłu, objął mnie i położył głowę na mojej.

"Hej." Powiedział.
"Hej."
„Co napiszesz?”
Zaśmiałem się. "Historia mojego życia."

Ryan usiadł obok mnie na łóżku.
"Dobry pomysł! Powinieneś o nas napisać!” Powiedział mi. „Miałabyś doświadczenie z pierwszej ręki w przypadku wszystkich ekscytujących scen seksu!”

Śmialiśmy się i śmialiśmy, jak dawno się nie robiliśmy.

- Jasne - zaśmiałem się, przewracając oczami.
„To byłoby odpowiednie na autobiografię”.



================================================== =============
Koniec
================================================== =============


NOTKA AUTORA:

Ach, to tyle, jeśli chodzi o serię „Autobiografia”, mam nadzieję, że się spodobała!
Jeśli nie przeczytałeś ich wszystkich, zrób to! Jeśli klikniesz na moje imię, zobaczysz wszystkie historie, które napisałem, tylko dla Twojej przyjemności.

Proszę także o dalsze wsparcie mnie głosami i komentarzami oraz wyczekiwanie na moje przyszłe historie!
Możesz skontaktować się ze mną na myspace.com/lostdreamsinger, aby porozmawiać o mnie, Tobie, życiu, czymkolwiek; lub porozmawiaj o moim kolejnym projekcie: „Bieganie boso”.

PS: jeszcze raz, mam nadzieję, że Ci się podobało!!!!!

Twój przyjaciel,
Młodego Autora

Podobne artykuły

Przygody Harry'ego Pottera: Rozdział 5 - Podwójne kłopoty

Ta historia nie odzwierciedla postaw ani postaci z serii o Harrym Potterze ani nie ma żadnych powiązań z autorem. Rozdział 5 Listopad zawitał do Hogwartu, a wraz z nim deszcz, a nawet kilka płatków śniegu. Był ostatni tydzień listopada i do rozpoczęcia ferii bożonarodzeniowych pozostały zaledwie dwa tygodnie. Ron zaczął odczuwać, że jego zły nastrój znów powraca. Od jego zabawy z Lavender minął miesiąc i od tego czasu spotykają się. Chociaż seks był niesamowity, tak naprawdę nie mieli ze sobą wiele wspólnego i Ron zaczął pożądać swojej prawdziwej miłości; Hermiona jeszcze raz. „Jeśli nie chcesz się z nią spotykać, rzuć jej...

361 Widoki

Likes 0

Moja mama i moja wymarzona dziewczyna

Wstęp Nazywam się Will Chapman. Jestem 19-letnim studentem college'u, mierzy 5'8 cali i 160 funtów, z krótkimi brązowymi włosami i ciemnobrązowymi oczami. Zawsze miałam kłopoty z dziewczynami w moim wieku. Nie chodziło o to, że nie wyglądałem dobrze; to dlatego, że chociaż miałam 19 lat, wyglądałam, jakbym miała 14 lat. Kiedy wychodziłam z przyjaciółmi, ludzie, których spotykaliśmy, często pytali, czy jestem czyimś młodszym bratem. Dziewczyny zawsze mówiły, że jestem „słodka”, co doprowadzało mnie do szaleństwa. Nie trzeba dodawać, że miałem problemy z zaspokojeniem moich potrzeb seksualnych. Chodziłem do lokalnego college'u i mieszkałem w domu z mamą. Mieszkaliśmy razem od 4 roku...

2K Widoki

Likes 0

Lesba

O rany, to jest dobre, jęknęła Lauren, podczas gdy Alexandra zakryła usta w swojej białej gorącej cipce, robisz to tak dobrze, tak bardzo cię kocham!!! Mmmmmmm, odpowiedziała Alex, nie chcąc odrywać ust od mokrej mufy kochanka!!! Lauren i Alexandra, kochanki od roku i współlokatorki od sześciu miesięcy i pół roku, obie w wieku dwudziestu dwóch lat, zakochane po raz pierwszy w życiu i głodne jak tylko młodzi kochankowie mogą być! Lauren wygięła plecy w łuk, mocno wpychając krocze w usta kochanka, rozkoszując się niewiarygodnym uczuciem, że jej pochwa jest ssana przez kogoś, kto naprawdę coś dla niej znaczy!!! Alex, sapnęła, I-ja...

893 Widoki

Likes 0

Samotny w Tokio z dwoma szczeniakami

Nazywam się Junjio. Mam 34 lata i mieszkam sam w małym mieszkaniu w Tokio. Wiele dni mija szybko, w pracy, a potem wieczory są powolne i nudne. Od dłuższego czasu jestem samotna, bez prawdziwej rodziny w pobliżu, kontaktu z przyjaciółmi czy chłopakiem od kilku lat. Tak jest w przypadku wielu mieszkańców miast we współczesnej Japonii. Stało się to dla mnie tak złe, że zacząłem wariować, miewać różne dziwne myśli, gubić się we własnej przestrzeni na wieki, aż w końcu kupiłem zwierzaka domowego. Dorastając, nie przepadałem za zwierzętami, ale pomyślałem, że skoro teraz w moim życiu nie ma ludzi, to przynajmniej mogę...

866 Widoki

Likes 0

Początek końca_(0)

Wzięła powolny, głęboki oddech i przygryzła swoje soczyste wiśniowo-czerwone usta. „Jak się w to wpakowałem?” pomyślała. Jej miękkie, brudne blond włosy opadały na jej anielskie zielone oczy. Julia sięgnęła po telefon i otworzyła go. Przeczytała wiadomość kilka razy. „Spotkajmy się w parku, chyba że chcesz być znany jako miejska dziwka” - Chris Jej serce waliło teraz. Właśnie wtedy przyszła kolejna wiadomość. „Julia, jeśli nie wyjdziesz z domu za pięć minut, mamusia i tatuś będą bardzo na ciebie zdenerwowani… oczywiście jestem pewien, że chłopaki w szkole będą zachwyceni”. - Chris Jej oczy rozszerzyły się ze strachu. „Nie zrobiłby tego, blefuje” — pomyślała...

775 Widoki

Likes 0

Lekcje z podwórka, część IV

Bobby pierwszy wszedł pod prysznic, a tuż za nią jej nowy mąż. Junior przytulił się do niej od tyłu i objął ją ramionami, przytulając ją w najczulszy sposób. Byli małżeństwem niecały dzień, a on tyle razy i na wiele sposobów wyznawał jej miłość. Bezgranicznie uwielbiał swoją młodą żonę i teraz bardziej niż kiedykolwiek zamierzał dopilnować, aby nic jej się nie stało, bo przecież to ona nosiła jego dziecko. Pobrali się tego ranka w jego domu, aby ich dziecko nosiło nazwisko Juniora. Oboje byli bardzo młodzi, ale znali się całe życie i fakt, że w końcu się pobrali, nie był dla nikogo...

399 Widoki

Likes 0

Niech pada deszcz – 4

Po raz pierwszy od tygodnia, kiedy się obudziłem, wyglądało to tak, jakbym miał to samo z kobietami w łóżku z poprzedniej nocy. Kiedy lekko nimi potrząsnąłem, po prostu przytuliły się trochę bliżej i już się nie obudziły. Pomyślałem, że skoro chcą przyciskać do mnie swoje ciepłe, dziewczęce ciało, równie dobrze mogę się tym cieszyć, i zamknąłem oczy. Kiedy znów się obudziłem, zobaczyłem parę ust na moim kutasie i kolejną parę na jądrach. Wykonali świetną robotę i po kilku minutach zacząłem strzelać spermą i poczułem usta na czubku mojego penisa. „Boże, drogie panie, to wspaniały sposób na przebudzenie”. Otworzyłem oczy, gdy usłyszałem...

423 Widoki

Likes 0

Moje sekretne życie – przedmowa

Moje sekretne życie PRZEDMOWA Zacząłem te wspomnienia mając około dwudziestu pięciu lat, prowadząc od młodości swego rodzaju pamiętnik, co być może z przyzwyczajenia skłoniło mnie do zapisywania mojego życia wewnętrznego i sekretnego. Kiedy ją zaczynałem, ledwie przeczytałem sprośną książkę, z których żadna, z wyjątkiem Fanny Hill, nie wydawała mi się prawdziwa: tak było i tak jest nadal; inne, opowiadające o erotyzmie recherche lub o nadmiernych siłach kopulacyjnych, o dziwnych zwrotach akcji, sztuczkach i fantazjach dojrzałej zmysłowości i filozoficznej lubieżności, wydawały się w mojej względnej niewiedzy sprośnymi wymysłami lub kłamliwymi wynalazkami, niegodnymi wiary; chociaż teraz wiem z doświadczenia, że ​​mogą być one...

348 Widoki

Likes 0

Mój pierwszy chłopak 3

Wracając na dół, Sam włączył muzykę w stereo w salonie i powiedział, żebym dla niego zatańczyła. Usiadł na kanapie z rozłożonymi nogami i rękami w kroku, a ja potykałam się, próbując tańczyć. Nie było łatwo w szpilkach, na dywanie i kilka razy prawie straciłam równowagę i upadłam. Za każdym razem, gdy prawie się potykałem, uśmiech mojego przyrodniego brata pojawiał się nieznacznie. Od czasu do czasu mówił mi, żebym zrobiła coś w stylu: „Pomasuj swoje piersi i pokaż mi, jaką jesteś dziwką” lub „Odwróć się i pochyl, żebym mógł popatrzeć na ten tyłek”. Słowo „Zawstydzający” nie do końca oddawało to, co czułem...

322 Widoki

Likes 0

Broken Birds, część 37, Przestrzeń w czasie / Epilog

Część 37 Przestrzeń w czasie Epilog Śmigłowiec awaryjny krzyczał przez całą noc. Michael, Jennifer, Beth i Kat byli na pokładzie. Lekarz Jennifer, który miała na dyżurze, nie mógł przyjść. Był pijany. Dostawa rozpoczęła się normalnie. Potem Kat zaczęła mocno krwawić. Barbara widziała to już wcześniej. Przedstawiła sugestie, które Jennifer natychmiast wdrożyła, dowiadując się, jak cenne stało się doświadczenie Barbary w zakresie ginekologii i ginekologii oraz noworodków. Barbara pozostała w tyle ze względu na stan i stres Jana. Harem ogarnął strach. Siedzieli wokół ogromnego głównego salonu. Szukali u Barbary pocieszenia i informacji. „Jej macica pękła lub pękła, gdy dziecko zaczęło schodzić. Nie...

2K Widoki

Likes 1

Popularne wyszukiwania

Share
Report

Report this video here.